Rewolucja w przewozach i taksówkach. Ceny pójdą drastycznie w górę przez zmiany w prawie

Od 17 czerwca usługi taksówkarskie i przewóz osób będą mogły wykonywać jedynie osoby z polskim prawem jazdy. Eksperci szacują, że ceny za przewozy mocno pójdą w górę, a przedstawiciel Ubera twierdzi, że w jego firmie nastąpi odpływ od 15 do 30 proc. kierowców
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Zespół Doradców Gospodarczych TOR szacuje, że w związku z nowymi przepisami ceny kursów mogą wzrosnąć nawet o 50 proc. - podaje "Dziennik Gazeta Prawna". - Szacujemy, że grozi nam odpływ od 15 do 30 proc. kierowców. To musi się przełożyć na czas oczekiwania na kurs i ceny dla pasażerów - dodaje Michał Konowrocki, dyrektor zarządzający ds. pasażerów w Uber CEE.

Zobacz wideo Zatrzymano taksówkarza podejrzanego o wykorzystanie seksualne pasażerki

Nowe prawo ws. usług taksówkarskich i przewozów. Ceny pójdą w górę

Zgodnie z nowymi przepisami od 17 czerwca 2024 r. usługi taksówkarskie i przewóz osób będą mogły wykonywać jedynie osoby z polskim prawem jazdy. Na początku marca informowaliśmy, że to kolejny krok w unormowaniu rynku, który rozregulowało pojawienie się przewozów na aplikacje, takich jak Uber czy Bolt. Bo ich pojawienie się na rynku spowodowało, że licencje taksówkarskie praktycznie straciły na znaczeniu. Przeciwko takiej formie działalności protestowali m.in. taksówkarze z innych firm. Oprócz wzrostu cen za przewozy co najmniej o połowę Zespołu Doradców Gospodarczych TOR wylicza, że liczba kierowców świadczących przewozy taksówką w całym kraju może zmaleć o 10 proc., a w Warszawie o 30 proc. 

Bez polskiego prawa jazdy nie zarobisz. Dokument po 185 dniach pobytu

"Dziennik Gazeta Prawna" dodaje, że zmiana przepisów spowoduje, że kierowca z zagranicznym prawem jazdy będzie mógł prowadzić auto prywatnie na takich samych zasadach jak dotychczas, natomiast nie będzie mógł natomiast zarabiać jako kierowca taksówki. Michał Konowrocki z Ubera tłumaczy, że o polskie prawo jazdy można ubiegać się dopiero po 185 dniach pobytu w Polsce w ciągu roku kalendarzowego. 

Trzeba też wykazać, że przez ten okres przebywało się w kraju, np. pieczątkami w paszporcie. Może to być istotnym utrudnieniem zwłaszcza w sytuacji, w której ktoś wielokrotnie przekracza granicę w ciągu roku, np. w celu spotkania się z rodziną.

- dodaje przedstawiciel firmy przewozowej na aplikację. 

Rząd zareagował na przypadki nadużyć

Zmiany w prawie zostały wprowadzone ubiegłoroczną nowelizacją prawa o ruchu drogowym. Rząd motywował swoją decyzję m.in. medialnymi doniesieniami o "nadużyciach, w tym molestowaniu, popełnianych przez kierowców wykonujących przewozy drogowe" i koniecznością wyeliminowania tych nadużyć. To nie wszystko.

Powszechnym zjawiskiem w firmach przewozowych było posługiwanie się tym samym prawem jazdy przez kilku podobnie wyglądających cudzoziemców

- mówi z kolei dr Michał Skwarzyński z Katedry Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego KUL, adwokat specjalizujący się w prawie drogowym. Przewoźnicy mieli czas na dostosowanie się do nowego prawa, bo wprowadziła je ustawa z maja 2023 roku. Przepisy zmieniają się zatem po ponad rocznym okresie vacatio legis. Branża przewozowa uważa jednak, że można by wydłużyć ten okres i dać więcej czasu na dostosowanie się do nowego prawa.

Więcej o: