Półtora miesiąca temu złożono wstępny wniosek o postawienie prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. 14 maja podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk został zapytany, czy jest zadowolony z tempa prac nad tym wnioskiem. Szef rządu nie pozostawił złudzeń.
- Spekulacje, jakie pojawiły się w niektórych mediach, i taki nieco łagodniejszy, przymilny ton wypowiedzi prezesa Glapińskiego, i spotkanie z ministrem finansów nie zmieniły mojej oceny i bardzo poważnych powodów, dla których złożono wniosek o Trybunał Stanu, więc procedura na pewno się zacznie - zapewniał premier Donald Tusk podczas wtorkowej konferencji prasowej.
- To nie jest moja intencja, żeby ta procedura wlokła się w czasie. Mam nadzieję, że nabierze przyspieszenia - dodawał premier Tusk. Obecnie wniosek został wysłany do "analiz prawnych". Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej ma zebrać się pod koniec maja, aby zdecydować w tej sprawie.
Marszałek Sejmu Szymon Hołownia w marcu tłumaczył, że postępowanie przed komisją może potrwać kilka lub nawet kilkanaście miesięcy. Odnosząc się do tego, kiedy wniosek będzie głosowany w Sejmie, stwierdził, że "nie wydaje się, żeby było możliwe, że stanie się to przed wakacjami".
Wnioskodawcy - Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica - zarzucają Glapińskiemu między innymi "pośrednie sfinansowanie przez NBP deficytu budżetowego w łącznej kwocie 144 miliardów złotych, bez upoważnienia Rady Polityki Pieniężnej". Zarzuty dotyczą także osłabienia złotówki poprzez obniżenie stóp procentowych NBP, co miało być "bezpośrednio związane z kampanią wyborczą" oraz niedopuszczania niektórych członków NBP oraz Rady Polityki Pieniężnej do informacji.
Autorzy wniosku oskarżają też Adama Glapińskiego o to, że uchybił nakazowi apolityczności prezesa NBP. Ich zdaniem narusza to konstytucję. W dokumencie czytamy, że prezes NBP publicznie angażował się w agitację, także w ramach kampanii wyborczej, na rzecz Prawa i Sprawiedliwości i rządu Mateusza Morawieckiego, przeciwko Platformie Obywatelskiej. We wniosku czytamy też, że prezes NBP co najmniej dwa razy brał udział w zebraniach kierownictwa PiS i zatrudniał partyjnych działaczy w Narodowym Banku Polskim.