"Jest śledztwo dot. złożenia przed sądem fałszywych zeznań ws. zatrudnienia w Orlenie Aleksandry Dołhan i Zdzisława Nisztora. To pokłosie rozmowy nagranej w gabinecie Daniela Obajtka" - poinformował na X Mariusz Gierszewski, dziennikarz Radia ZET. Pierwsze przesłuchania w tej sprawie mogą odbyć się jeszcze w środę 15 maja. Prokuratorzy po przejściu tego etapu zdecydują, w jakim charakterze będzie występował w sprawie Daniel Obajtek, były prezes Orlenu i kandydat PiS do europarlamentu.
Obajtek może odpowiedzieć z artykułu 233 Kodeksu karnego, paragraf 1, mówiącego, że "kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8".
Sprawa dotyczy zawiadomienia o podejrzenie popełnienia przestępstwa przez Daniela Obajtka, które złożył, Grzegorz Jakubowski, dziennikarz i były likwidatora Radia dla Ciebie. W jego ocenie Daniel Obajtek skłamał podczas składania zeznań w charakterze świadka 11 maja 2023 roku. Wypowiedź dotyczyć miała znajomości i relacji byłego prezesa PKN Orlen z dziennikarzem Piotrem Nisztorem.
Obajtek zeznawał w sprawie wytoczonej właśnie z powództwa Piotra Nisztora. Pozwanym był natomiast sam Grzegorz Jakubowski. Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy Radia ZET dawny szef koncernu zeznawał przed sądem, że nigdy nie odbywał nieformalnych spotkań z Nisztorem oraz że nie był zaangażowany w zatrudnienie jego żony i ojca. "Znam Piotra Nisztora tylko ze względu na wywiady, które udzielałem w TV Republika, nie przypominam sobie, w którym roku. Nie jesteśmy na 'ty', nie ma między nami bliskiej relacji" - czytamy we fragmencie zeznań opublikowanym przez portal Onet.
Stoi to jednak w sprzeczności z treścią rozmowy między Nisztorem a Obajtkiem, którą ujawniły niedawno media. Jak informowaliśmy na portalu Next.gazeta.pl, nagranie ze spotkania zarejestrowane zostało w gabinecie byłego prezesa koncernu w czerwcu 2018 roku. Podczas niego dziennikarz miał prosić Obajtka o zatrudnienie w spółce członków swojej rodziny. - Coś jej zaproponujemy, za trzy miesiące będzie miała upload, dostanie trzydzieści procent więcej, czy czterdzieści. My o nią zadbamy (...) Będzie wśród swoich, przyjacielu, my jej nie zrobimy krzywdy - zapewniał szef Orlenu w rozmowie mającej dotyczyć żony Nisztora, Aleksandry Dołhan.
30 kwietnia Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście odmówiła zajęcia się sprawą. Postanowienie o wszczęciu śledztwa wydała dopiero Prokuratura Okręgowa w Warszawie w środę 15 maja. I to od razu w dwóch wątkach, każdy z nich dotyczy składania fałszywych zeznań.
We fragmencie zeznań opublikowanym przez Onet Obajtek zaprzecza jednak znajomości z rodziną dziennikarza. "Mam 65 tys. ludzi w grupie. Są ściśle określone zasady rekrutacji. Prezes nie podejmuje decyzji o zatrudnieniu danego pracownika. Decyzyjność prezesa kończy się, jeśli chodzi o kwestie zwiększenia lub zmniejszenia etapizacji. Po raz pierwszy dzisiaj zobaczyłem ojca Piotra Nisztora i jego żonę. Nigdy nie miałem z nimi żadnego kontaktu" - mówił przed sądem.
Daniel Obajtek poinformował 15 marca, że złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie ujawnienia taśm z zapisem rozmowy z Piotrem Nisztorem. "Nielegalne nagrywanie prezesa największej spółki w Polsce i regionie, w jego gabinecie jest patologią samą w sobie. Ale przekazywanie tych nagrań 'dziennikarzom' to już skrajna patologia i zaprzeczenie wszelkich zasad funkcjonowania kraju, służb, instytucji" - napisał były prezes Orlenu w mediach społecznościowych.