4,1 proc. - tyle wyniosła inflacja bazowa w Polsce w kwietniu. Miara ta mówi o tempie wzrostu cen w Polsce, ale z pominięciem cen energii i żywności. Jak wyjaśnia Narodowy Bank Polski, wyklucza się je, aby poznać tendencje cen tych dóbr i usług, na które polityka pieniężna prowadzona przez bank centralny ma relatywnie duży wpływ.
Ceny energii (w tym paliw) są bowiem ustalane nie na rynku krajowym, lecz na rynkach światowych, czasem również pod wpływem spekulacji. Ceny żywności w dużej mierze zależą m.in. od pogody i bieżącej sytuacji na krajowym i światowym rynku rolnym
- tłumaczy NBP.
Inflacja bazowa w Polsce spadła po raz trzynastu z rzędu. Jeszcze w marcu 2023 r. była trzykrotnie wyższa niż obecnie (12,3 proc.). Aktualny odczyt jest najniższy od prawie trzech lat (sierpień 2021: 3,9 proc., wrzesień 2021: 4,2 proc.).
Warto też zauważyć, że inflacja bazowa w kwietniu spadła (z 4,6 proc. w kwietniu), choć ta "główna" urosła, z 2 do 2,4 proc. Wynika to z faktu, że kwietniowy skok inflacji to efekt m.in. wzrostów cen żywności (o 2,1 proc. miesiąc do miesiąca) po powrocie stawki VAT na te produkty z 0 do 5 proc. W inflacji bazowej tego nie "widać", bo ceny żywności są z niej wykluczone.
Jednocześnie dobrze widać, że inflacja bazowa jest wyraźnie wyższa od "głównej". To dowód, że na zmiany cen w ostatnich dwunastu miesiącach w dużo większej mierze miały wpływ inne czynniki (m.in. przerzucanie rosnących kosztów pracy czy energii na ceny końcowe, presja popytowa) niż kwestie cen energii (te są wszak zamrożone dla gospodarstw domowych) i żywności.
W wielu kategoriach obserwujemy "normalizację" impetu, aczkolwiek ten trend wolniej postępuje w przypadku pracochłonnych branż usługowych jak np. restauracje i hotele, za co odpowiada wysoka dynamika kosztów pracy
- piszą o aktualnej sytuacji z inflacją bazową w Polsce ekonomiści PKO BP. To spostrzeżenie potwierdzają zresztą dane GUS. W kwietniu ceny usług były o 6,2 proc. wyższe niż rok temu (towarów "tylko" o 1,1 proc.). Przykładowo, przez rok usługi kosmetyczne i fryzjerskie podrożały o blisko 9 proc., stomatologiczne i lekarskie o około 9,5 proc., a związane z rekreacją i sportem o blisko 8 proc.
Zresztą ta "normalizacja" impetu inflacji bazowej też nie jest może tak świetnie widoczna. W kwietniu wyniosła ona aż 0,7 proc. miesiąc do miesiąca, czyli w porównaniu z marcem. To był najwyższy odczyt od roku, wyższy też od wzorca sezonowego (0,5 proc., według danych ekonomistów Credit Agricole).
Niestety, prognozy NBP (i nie tylko) wskazują, że trend spadkowy inflacji bazowej dobiega końca. W kolejnych miesiącach 2024 r. ma ustabilizować się na poziomie około 4,2 proc.
To właśnie inflacja bazowa jest obecnie kluczowa dla Rady Polityki Pieniężnej w kwestii stóp procentowych - podczas konferencji prasowej przed tygodniem mówił o tym prezes NBP, prof. Adam Glapiński.
Ten nasz główny reflektor mówiący gdzie mamy iść pokazuje, że stopy procentowe muszą zostać utrzymane na obecnym poziomie
- nie ukrywał Glapiński. Obawiał się, że inflację w Polsce podbije wysoka dynamika wynagrodzeń w Polsce (wyższa presja popytowa + rosnące koszty pracy, szczególnie w usługach, przerzucane na ceny dla klientów) i wzrost oczekiwań inflacyjnych (powodujący, że wzrośnie nasza akceptacja dla podwyżek cen). Między innymi z tego powodu szanse na obniżkę stóp w tym roku są minimalne.