Przedsiębiorcy w panice. Minister finansów reaguje na burze wokół pensji minimalnej

Zapowiedź o nowym sposobie wyliczenia pensji minimalnej wywołała burze. Przedsiębiorcy są oburzeni rządową propozycją i spekulują, że być może ministerka się pomyliła. Głos w sprawie zabrał nawet minister finansów.
Minister finansów komentuje rewelacje o pensji minimalnej
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl // FOT. FRANCISZEK MAZUR / Agencja Wyborcza.pl

"Temat płacy minimalnej będzie omawiany na najbliższym posiedzeniu Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów" - poinformował w mediach społecznościowych minister finansów Andrzej Domański. Odpowiedział w ten sposób na krytykę prezesa Instytutu Finansów Publicznych dr. Sławomira Dudka, który uważa, że sposób, w jaki rząd komunikuje zmiany w wysokości wynagrodzenia minimalnego to "kompromitacja do kwadratu" i "bałagan". 

Ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej ogłosiło w tym tygodniu, że ma projekt ustawy o minimalnych wynagrodzeniach. - Proponujemy, żeby minimalne wynagrodzenie wynosiło 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, to jest zgodne z dyrektywą Parlamentu Europejskiego - mówiła ministerka pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Podkreśliła, że ten cel jest ambitny, ale rząd będzie do niego dążył.

Zobacz wideo Kamil Sobolewski: Może się okazać, że nie warto się kształcić, skoro pensje się spłaszczają

Przedsiębiorcy oburzeni rządową propozycją

Okazało się, że według przedsiębiorców, to nie tyle ambitny pomysł, ile nietrafiony. Główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich Łukasz Kozłowski wyliczył, że wprowadzenie takiego rozwiązania od 2025 r. oznaczałoby wzrost płacy minimalnej o 850 zł, czyli niemal 20 proc. Sęk jednak w tym, że nie wiadomo czy ministerka Dziemianowicz-Bąk się nie pomyliła. Przytoczone wyliczenia zakładają bowiem, że podwyżka miałaby być wyliczana od średniego wynagrodzenia. 

Unijna dyrektywa, na którą powołała się ministerka, zakłada jednak, że pensja minimalna powinna wynosić 60 proc., ale nie średniej, a mediany, czyli wartości środkowej (jeśli chodzi o płace, oznacza to, że połowa Polaków zarabia więcej, a połowa mniej). Różnica w wysokości obu tych kwot jest znacząca. 

Ministerka pracy się pomyliła? Jedno słowo może dużo znaczyć

Mediana wynagrodzeń jest publikowana przez GUS raz na dwa lata, dlatego ostatnie dane pochodzą z 2022 roku. Na ich przykładzie można jednak łatwo zauważyć różnice w wysokości mediany oraz średniej.

Dwa lata temu mediana wynosiła 5701,62 zł brutto, a przeciętne miesięczne wynagrodzenie - 7001,28 zł. Business Insider wyliczył, że jeśli do tych danych zastosować zapowiedzi resortu pracy minimalna pensja powinna wynosić 4,2 tys. zł. Tymczasem jeśli wziąć pod uwagę unijny pomysł, czyli medianę, wyniosłaby 3 tys. 420 zł - 3,5 tys. zł. 

Więcej o: