Rząd odchodzi od testu rynku pracy. Chodzi o regulacje, zgodnie z którymi polscy bezrobotni lub poszukujący pracy mają pierwszeństwo w zatrudnieniu przed obcokrajowcami. Ma to ułatwić cudzoziemcom dostęp do polskiego rynku pracy. Eksperci chwalą plan rządu.
Do tej pory firmy, które chciały zatrudnić cudzoziemca na podstawie zezwolenia na pracę, musiały w pierwszej kolejności uzyskać potwierdzenie u starosty, że na lokalnym rynku nie ma zarejestrowanych bezrobotnych lub poszukujących pracy, którzy mogliby ją podjąć. Eksperci podkreślają, że wspomniany test rynku pracy był wprowadzany w życie wiele lat temu, a realia wyglądają dziś zupełnie inaczej. Dr Maciej Chakowski z kancelarii C&C Chakowski & Ciszek w rozmowie z "Rzeczpospolitą" podkreśla, że wówczas bezrobocie było problemem i rząd podejmował wszelkie działania mające na celu przede wszystkim aktywizację obywateli.
Dziś bezrobocie jest na bardzo niskim poziomie. W końcu kwietnia stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,1 procent. To o 0,2 punktu procentowego mniej niż marcu 2024 r. Takie szacunkowe dane podawało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Bez pracy pozostawało trochę ponad 798 tys. osób. Ekspert dodaje, że obowiązujący dotychczas wymóg oznaczał "ogrom biurokracji", która wydłużała proces związany z zatrudnianiem cudzoziemców. - Test jest obecnie bardziej barierą dla firm aniżeli faktyczną gwarancją dla polskich pracowników - dodaje z kolei prof. Grażyna Spytek-Bandurska z Federacji Przedsiębiorców Polskich. Gdyby jednak sytuacja na polskim rynku pracy miałaby się pogorszyć, to właściwy starosta miałby określić listę zawodów i rodzaj prac, w których nie będą wydawane zezwolenia na pracę cudzoziemcom zamierzającym pracować na terenie danego powiatu.