Udało się całkowicie zdusić inflację, zepchnąć ją z 18,4 proc. [w lutym 2023 r. - red.] do 2,5 proc. w maju br. To ogromny, historyczny sukces NBP i jego polityki pieniężnej
- powiedział prezes NBP prof. Adam Glapiński podczas czwartkowej konferencji prasowej. Oczywiście polityka pieniężna NBP (podwyżki stóp w latach 2021-2022) miała wpływ na spadek inflacji w Polsce, niemniej nie można abstrahować także od innych czynników: regulacyjnych po stronie rządów, dużych spadków cen surowców energetycznych na światowych rynkach w 2023 r. albo zahamowania dynamiki cen żywności.
Glapiński dodawał, że spada także inflacja bazowa, choć opornie. W maju wyniosło zapewne około 3,9 proc.
Według przedstawionej na konferencji prasowej prognozy NBP, inflacja w Polsce w kolejnych miesiącach będzie rosnąć i na koniec 2024 r. sięgnie 5,2 proc.
Jedną z głównych przyczyn takiego ruchu jest częściowe odmrożenie cen energii, gazu i paliw od lipca. Stosowna ustawa w tym zakresie - obniżająca skalę podwyżek cen względem scenariusza bez rządowej interwencji - czeka na podpis prezydenta Dudy.
W związku z tym przewidywaniem wzrostu inflacji stopy procentowe nie mogą uleć obniżeniu. Prawdopodobieństwo obniżki stóp przy tym scenariuszu jest zerowe
- powiedział szef NBP. Dodawał, że mamy też do czynienia m.in. z luźną polityką fiskalną rządu i dużym wzrostem wynagrodzeń. Wzrost przeciętnego wynagrodzenia w pierwszym kwartale o 14,4 proc. rok do roku Glapiński nazwał "niesłychanie silnym bodźcem proinflacyjnym". Proinflacyjny według słów prezesa NBP jest też wzrost gospodarczy (o 2 proc. rok do roku w pierwszym kwartale), w przeciwnym kierunku działa mocny złoty oraz wciąż wysoki (szczególnie realnie, czyli w porównaniu z inflacją) poziom stóp procentowych. Prezes NBP zapowiedział, że RPP będzie patrzeć przede wszystkim na inflację bazową. Prognoza NBP wskazuje na stabilizację tego wskaźnika na poziomie około 4 proc. do końca roku.
Rada działa pragmatycznie i nie będzie się wahać ani przed obniżkami stóp gdy przyjdzie na to czas (gdy spadnie do "racjonalnych" poziomów i nie będzie tendencji do jej wzrostu w perspektywie kolejnych kwartałów), ani przed podwyżkami, jeśli tendencja wzrostowa inflacji się utrzyma. Przewidujemy, że w pewnym momencie w 2025 r. inflacja zacznie spadać, ale jeśli to nie nastąpi i z naszych projekcji będzie wynikać, że podwyższona inflacja będzie się utrzymywać, to RPP nie zawaha się przed podwyżką stóp
- powiedział Glapiński.
Podczas konferencji prezes NBP poinformował także o zakupie kolejnych 5 ton złota przez NBP. Łączna rezerwy kruszcu sięgają już ponad 363 tony. - Od 2018 r. kupiliśmy ponad 260 ton złota. Zajmujemy 15. miejsce na świecie. Więcej od nas kupił tylko chiński bank centralny. Będziemy kontynuować te zakupy aż do poziomu 20 proc. całości rezerw - dodał Glapiński. Dziś to około 13 proc.
Glapiński po raz kolejny odniósł się też do straty NBP za 2023 r. w wysokości około 20,8 mld zł. Wyjaśniał, że wynikała ona z umocnienia się złotego, który wpłynął na obniżenie wartości rezerw walutowych NBP.
Na samym kursie złotego w drugiej połowie 2023 r. "papierowa", "wirtualna" strata wyniosła 31 mld zł. To nie jest strata, którą ktokolwiek odczuwa
- mówił prezes NBP. Dla zobrazowania Glapiński wyjął banknot studolarowy oraz banknoty o wartości 400 zł.
Załóżmy, że 100 dolarów to równowartość 400 zł. Jeśli złoty się szybko umocni, to np. do kursu 3,5 zł, to 100 dolarów będzie warte już 350 zł. To jest ta strata, o której tyle osób się wymądrzało. My cały czas 100 dolarów, tylko "przeliczeniowo" jest warte mniej. Jak złoty się osłabi, to znów będzie to warte 400 zł. Ale to nas w ogóle nie interesuje, bo my tego nie trzymamy, że wymieniać na złote, tylko żeby mieć rezerwę
- wyjaśniał Glapiński.
W środę 5 czerwca Rada Polityki Pieniężnej pod przewodnictwem prezesa Glapińskiego zdecydowała o utrzymaniu stóp na dotychczasowym poziomie (główna stopa 5,75 proc.). Był to spodziewany ruch.
Stopy procentowe pozostają w Polsce bez zmian już od ponad pół roku. Ostatnie ruchy RPP to obniżki kolejno o 75 i 25 punktów bazowych we wrześniu i październiku 2023 r. Zdaniem wielu ekonomistów, RPP nie ruszy stóp nie tylko do końca 2024 r., albo i znacznie dłużej. Przykładowo, analitycy mBanku pierwszej obniżki spodziewają się w drugim kwartale 2025 r., Santander Banku nie wcześniej niż w połowie 2025 r., a Pekao - że najwcześniej w 2026 r.