Setki nowych sklepów w Polsce. Ekspansja ukraińskiej sieci z mrożonkami

Wesoła Pani to ukraińska sieć sklepów z mrożonkami, która posiada już ponad sto sklepów w Polsce. Docelowo chcą ich mieć aż 500. Prezes firmy zapowiedział ekspansję.
Sklep Wesoła Pani (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Anna Lewańska / Agencja Wyborcza.pl

Sieć Wesoła Pani otworzyła dotychczasowo 120 punktów franczyzowych i trzy własne sklepy z produktami mrożonymi w Polsce. Firma rozwija się także w Holandii, na Litwie, w USA i w ojczystej Ukrainie. Prezes Wesołej Pani Wladislaw Azowskij powiedział w rozmowie z propertynews.pl, że w najbliższych miesiącach planują szerszą ekspansję. 

Zobacz wideo

Prezes Wesołej Pani planuje ekspansję w Polsce. Skupią się na infrastrukturze

- W tym roku skupiamy się na inwestycjach w infrastrukturę, technologię produkcji i marketing. Jest to niezbędny warunek, by kontynuować ekspansję i adekwatnie do niej powiększać wydajność firmy - powiedział Władysław Azowskij - Stworzymy infrastrukturę sieci na miarę naszych planów, czyli około 500 sklepów w całej Polsce oraz rozwój sprzedaży hurtowej. Wtedy też sukcesywnie będziemy zwiększać roczne obroty.

Prezes sieci Wesoła Pani zakłada, że w przeciągu najbliższych dwóch lat ich obrót wzrośnie aż o 50 proc. Aby zachęcić nowych franczyzobiorców do otwarcia sklepu, Azowskij zamierza przeznaczyć na marketing jeszcze w tym roku 200 tys. euro.

Większość franczyzobiorców posiada kilka sklepów. W Wesołej Pani można kupić m.in. pierogi, naleśniki i pielmieni

Koszt inwestycji w pojedynczy sklep franczyzowy Wesoła Pani wynosi ok. 120-200 tys. zł. Dochód pojedynczego punktu może przy tym wynieść nawet od 25 do 30 tys. euro. Jak podaje propertynews.pl, większość franczyzobiorców posiada ich kilka. 

Sklepy z mrożonkami posiadają w swojej ofercie przede wszystkim produkty mączne - pierogi wytrawne, na słodko, naleśniki oraz pielmieni. Dostępne są również mięsne dania obiadowe, zupy i desery. Co ciekawe, w Wesołej Pani wyroby są wytwarzane w sklepach na oczach klientów. - Chcemy, by klienci widzieli, jak powstają nasze dania i znali ich jakość - podkreśla Azowskij.

Więcej o: