Pod koniec ubiegłego roku chiński holding Wuchan Zhongda Group kupił od rosyjskiego Regionalnego Przedsiębiorstwa Metalurgicznego 2000 ton miedzi rafinowanej o wartości około 20 mln dolarów. Towar miał dotrzeć w ubiegłym miesiącu. Chińczycy do tej pory jednak towaru, który miał do nich dotrzeć w ubiegłym miesiącu, nie zobaczyli. W związku z tym przeprowadzili własne śledztwo w tej sprawie - informuje Bloomberg.
Przedstawiciele chińskiej firmy dotarli do Rosji, ale nie byli "nie byli w stanie w ogóle ustalić, gdzie znajduje się huta". W Rosji funkcjonuje kilka firm o nazwie "Regionalna Spółka Metalurgiczna", Bloomberg nie podaje jednak, która z nich oszukała Chińczyków. Ładunek opuścił Sankt Petersburg na początku tego roku i miał dotrzeć do chińskiego portu Ningbo pod koniec maja, ale tak się nie stało. Po sprawdzeniu zapisów linii żeglugowej okazało się, że towar ostatecznie odnalazł się na głębokiej prowincji w Turcji. Jednak w tureckich magazynach zamiast rafinowanej miedzi znajdowało się 2000 ton taniego granitu.
Bloomberg przypomina, że Rosja jest jednym z największych dostawców miedzi na świecie, a Chiny największym konsumentem. Zachodnie sankcje nałożone na rosyjskie towary w następstwie inwazji na Ukrainę zwiększają wymianę towarową między obydwoma krajami, a chińscy nabywcy mogą korzystać ze zniżek i innych korzystnych warunków płatności. Tymczasem po "miedziowym oszustwie" chińskie firmy zaczęły przeprowadzać wewnętrzne kontrole swoich własnych umów z kontrahentami.
Cena miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali wynosiła ostatnio 9821 dolarów. W ubiegłym roku całkowity import miedzi rafinowanej do Chin wyniósł średnio ponad 300 000 ton miesięcznie.