Odkryli groźny proceder Chin. W tle Five Eyes, "nikczemne metody" i piloci myśliwców

Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Australia i Nowa Zelandia wspólnie ostrzegły, że Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza "agresywnie werbuje" pilotów zachodnich myśliwców. Po co? Cel jest jeden.
Chiński myśliwiec J-10
Fot. Shutterstock

Five Eyes, czyli anglosaski sojusz obejmujący Australię, Kanadę, Nową Zelandię, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone oskarża Chiny o groźny proceder. Specsłużby tych państw uważają, że Chiny w dalszym ciągu "agresywnie werbują" obecnych i byłych pilotów z USA i krajów NATO "pomimo wysiłków mających na celu zablokowanie tej praktyki" - podaje "Financial Times". Zachodni piloci zatrudnieni przez Pekin mieliby szkolić chińskich pilotów myśliwców. 

Zobacz wideo Chiny wasalizują Rosję

Chiny werbują zachodnich pilotów? "Oferują ogromne pensje"

- Aby przezwyciężyć swoje niedociągnięcia, Chińczycy agresywnie rekrutują zachodnie talenty wojskowe do szkolenia lotników. Korzystają przy tym z usług prywatnych firm na całym świecie, które ukrywają swoje powiązania z Pekinem i oferują zwerbowanym ogromne pensje - powiedział Michael C. Casey, dyrektor Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA. Obawy o to, że Chiny stosują taki werbunkowy proceder, nasiliły się od czasu ujawnienia w 2022 r., że prywatna szkoła Test Flying Academy of South Africa zatrudniała ponad dwudziestu emerytowanych pilotów brytyjskich sił powietrznych, marynarki wojennej i armii do pomocy w szkoleniu chińskich pilotów wojskowych. - Dla niektórych byłych pilotów wojskowych możliwość ponownego latania "egzotycznymi" myśliwcami może być atrakcyjna, zwłaszcza gdy wiąże się to z olbrzymią pensją - dodał jeden z amerykańskich urzędników. 

"Nikczemne metody". Zachodni sojusznicy wydali specjalny biuletyn

W biuletynie wydanym przez Five Eyes napisano, że osoby werbujące do Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej stosowały "nikczemne metody rekrutacji", które ukrywały zaangażowanie w ten proceder chińskiej armii. Celem rekruterów byli także inżynierowie pokładowi, personel operacji lotniczych i eksperci znający się na taktyce wojskowej. Chińska armia starała się m.in. zdobyć wiedzę na temat najnowocześniejszego zachodniego lotnictwa i taktyki, którą można zastosować np. w konflikcie o Tajwan. W biuletynie napisano, że rekruterzy oferowali lukratywne wynagrodzenie za pracę w Chinach, Republice Południowej Afryki i innych państwach. Stwierdzono, że docierali do byłych zachodnich wojskowych na wiele sposobów, w tym za pośrednictwem łowców głów i stron internetowych.

Jeden z amerykańskich dodał, że niektórzy byli piloci zachodnich myśliwców organizowali specjalne spotkania, aby nakłonić swoich kolegów do podjęcia pracy dla Pekinu. Departament Handlu Stanów Zjednoczonych nałożył sankcje organizacje w Chinach, Kenii, Laosie, Malezji, Singapurze, Republice Południowej Afryki, Tajlandii, Wielkiej Brytanii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich za rzekome angażowanie się w działania rekrutacyjne. Chińska armia zareagowała na to, uruchamiając nowe podmioty pod różnymi nazwami i w nowych lokalizacjach. "Niektórzy urzędnicy amerykańscy szybko oskarżyli Chiny i oczerniali normalną wymianę i współpracę między Chinami a USA, co nie sprzyja zdrowemu rozwojowi stosunków na linii Pekin - Waszyngton" - skomentowała chińska ambasada w stolicy USA. 

Więcej o: