Marlene Engelhorn kilka miesięcy temu rozesłała zaproszenia do 10 tysięcy losowo wybranych Austriaków. Informowała w nich, że rozda 50 osobom łącznie 25 mln euro, niemal cały spadek, jaki otrzymała. Warunkiem było przedstawienie projektu, który przysłuży się społeczeństwu i na który zostaną przekazane środki. Decyzja już zapadła i ostatecznie pieniądze otrzyma 77 organizacji.
50-osobowa rada, reprezentująca społeczny podział Austriaków, po miesiącach narad zdecydowała, że spadek trafi do 77 organizacji. Najwięcej, po ponad półtora miliona euro, dostaną: Stowarzyszenie Ochrony Przyrody, które chce wykupić lasy i łąki lęgowe ptaków oraz Neunerhaus, pomagające bezdomnym. Ponad milion euro przypadło think tankowi politologicznemu oraz pozarządowej organizacji krytycznej wobec globalizacji.
Na liście są też Caritas, organizacje edukacyjne zajmujące się biedą, dyskryminacją i innymi problemami społecznymi. Pieniądze nie zostaną wydane na raz, ale transzami - przez trzy do pięciu lat.
Marlene Engelhorn jest prapraprawnuczką założyciela koncernu chemiczno-farmaceutycznego BASF, Friedricha Engelhorna. Z wyboru jest natomiast działaczką na rzecz sprawiedliwości podatkowej. Na wieść o dziesiątkach milionów euro spadku po babci zareagowała powołaniem społecznej rady, której zadaniem był podział pieniędzy. Engelhorn uznała, że nie zasłużyła na nie niczym więcej niż szczęśliwym urodzeniem.
Miliony odziedziczyła, gdy jej babcia, Traudl Engelhorn-Vechiatto, zmarła we wrześniu 2022 roku. Jej majątek szacowano na 3,8 mld euro. Jeszcze przed śmiercią krewnej Marlene Engelhorn sygnalizowała, że będzie chciała rozdać około 90 proc. spadku, który po niej otrzyma.
- Odziedziczyłam fortunę, a razem z nią władzę, nic nie robiąc. Państwo nie chce nawet ode mnie podatku - cytowało Marlene Engelhorn w styczniu BBC. Austria zrezygnowała z podatku spadkowego w 2008 roku, co zdaniem milionerki jest niesprawiedliwe.