Orlen będzie szukał inwestora, który odkupi od koncernu grupę medialną Polska Press - zadeklarował prezes Orlenu w rozmowie z "Financial Times". Ireneusz Fąfara chce w ten sposób pokazać inwestorom, że strategia Orlenu nie podlega już politycznym wpływom. To pierwszy wywiad Fąfary odkąd został prezesem Orlenu.
Muszę podkreślić, że grupa medialna Polska Press jest całkowicie zbędna dla Orlenu. Szukamy inwestora, który ją od nas odkupi za uczciwą cenę
- powiedział Ireneusz Fąfara.
Gdy Orlen w 2020 roku kupował Polskę Press, był krytykowany nie tylko w kraju. Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny, który ma 0,4 proc. udziałów w polskim koncernie, zaczął baczniej go obserwować i badać jego wpływ na wolność prasy oraz słowa w Polsce.
Ireneusz Fąfara zadeklarował, że chce usunąć Orlen z listy obserwacyjnej Norweskiego Funduszu oraz dać inwestorom jasny sygnał dotyczący politycznego zaangażowania spółki. - Inwestorzy unikają uwikłanych politycznie przedsiębiorstw, bo widzą je jako nieprzewidywalne oraz ryzykowane - powiedział prezes Orlenu.
Fąfara pytany o to, czemu inwestorzy mieliby uwierzyć, że Donald Tusk pozwoli Orlenowi być niezależną spółką, odrzekł, że nie odbył z nim spotkania, ani nawet nie rozmawiał z najbliższymi współpracownikami premiera, odkąd objął fotel prezesa. Nie wspomniał jednak o tym, czy wcześniej rozmawiał z premierem, temat ten przemilczał też "FT". Fąfara jasno jednak powiedział, że jest "pewien, że z obecnym rządem u władzy nie będzie politycznych decyzji, które wpłyną na jego biznes".
Zrezygnowałbym, gdyby ktoś mi mówił co mam robić - absolutnie. To moja odpowiedzialność wobec inwestorów, to moja etyka
- stwierdził Fąfara.
Pod Obajtkiem Orlen wyrósł na największy koncern energetyczny w centralnej Europie. Spółka przejęła Lotos, PGNiG i Energę wzmacniając swoją pozycję kraju. Fąfara porównał ten model biznesowy to południowokoreańskich czeboli - wielkich konglomeratów kierowanych przez rodziny, które przez długi czas sterowały gospodarką tego azjatyckiego kraju - bo do koncernu należą spółki, które nie wspierają bezpośrednio działalności Orlenu.
Nie spodziewałem się, że firma będzie tak pogmatwana, byłem zaskoczony złym stanem wewnętrznych regulacji oraz zarządzania. Nie przewidziałem, że w Orlenie będzie pracować aż tyle osób powiązanych z polityką
- powiedział Ireneusz Fąfara.
W ubiegłym roku zysk netto Orlenu wyniósł 27,6 mld zł. Mimo wzrostu względem 2022 roku (21,5 mld zł) akcje spółki pod rządami Obajtka spadły aż o 40 proc., co jest pokłosiem licznych afer z udziałem koncernu. Zmiana na fotelu prezesa niewiele pomogła, bo spółka od tego czasu straciła już kolejne 6 proc. na giełdzie. Fąfara wie, że rynek wciąż czeka na decyzje spółki, m.in. w sprawie tego, czy nowe kierownictwo utrzyma zaplanowany wcześniej plan wydatków kapitałowych. Fąfara zapowiedział, że stanowisko spółki w tej sprawie zostanie ujawnione w sierpniu.
Do rozwiązania jest też sprawa straty 1,6 mld zł, po tym jak oddział inwestycyjny Orlenu ze Szwajcarii przesłał zaliczkę za ropę, której nigdy nie otrzymał. Na domiar złego, szwajcarska spółka miała wejść w kontakt z Hezbollahem. Prokuratura przygląda się powiązaniom Orlenu z ugrupowaniem terrorystycznym. Fąfara powiedział, że koncern jest w trakcie odzyskiwania straconych pieniędzy, ale dodał, że jest to "bardzo skomplikowane".
Inna afera z udziałem Orlenu to sprzedaż Saudi Aramco po zaniżonej cenie (3,5 mld zł) udziałów w Rafinerii Gdańskiej. Audyty wykazały, że transakcja ta stworzyła zagrożenie dla dostaw paliw w Polsce, które mogą zostać po prostu odcięte przez Saudi Aramco. Fąfara pytany o to, czy Saudyjczycy mogą zostać zmuszeni do sprzedaży swoich udziałów, powiedział, że "proces jest nieodwracalny i był to kluczowy środek zarządzony przez UE", dzięki któremu doszło do fuzji z Lotosem. Zamiast więc próby odkupienia udziałów Rafinerii Gdańskiej, Fąfara ma zamiar udać się do Rijadu, gdzie będzie omawiał potencjalne wspólne inwestycje i współpracę z Saudi Aramco.
Prezes Orlenu również fuzję z Lotosem uznał za nieodwracalną. Szczerze przyznał jednak, że nie jest przekonany, czy transakcja ta przyniesie korzyści polskiemu rynkowi energetycznemu. - Z punktu widzenia klienta sytuacja jest zawsze lepsza, gdy na rynku jest większa konkurencja - podsumował Ireneusz Fąfara.