Ambasador Unii Europejskiej w Gruzji Paweł Herczyński, cytowany przez gruzińskie media, przypomniał, że 27 czerwca w Brukseli liderzy unijnych państw postanowili wstrzymać proces integracji Gruzji z UE. Unia Europejska z niepokojem obserwuje działania gruzińskiego rządu. Chodzi między innymi o przyjęcie ustawy ograniczającej prawa organizacji oraz mediów. To tzw. ustawa o zagranicznych wpływach.
Uchwalenie tego dokumentu doprowadziło do trwających ponad miesiąc protestów tysięcy obywateli Gruzji. W ocenie unijnych polityków i gruzińskiej opozycji ustawa jest wzorowana na rosyjskim prawie. Portal Politico w tytule swojego artykułu pisze wprost, że akcesja Gruzji została wstrzymana po zmianie nastawienia Tbilisi "na antyzachodnie". Bruksela krytycznie ocenia także inne działania rządzącej partii Gruzińskie Marzenie i jej lidera, biznesmena Bidziny Iwaniszwilego. Partia ta z kolei twierdzi, że nowe prawo jest "potrzebne, aby zapobiec ingerencji zagranicznej".
Decyzja o wstrzymaniu procesu integracji będzie niosła za sobą także skutki finansowe. Gruzja nie dostanie od Unii Europejskiej 30 milionów euro na obronność. Według ambasadora Herczyńskiego pieniądze te zostaną stopniowo przekazane na rozwój społeczeństwa obywatelskiego i niezależnych mediów.
- Jak szybko Gruzja stanie się członkiem Unii Europejskiej, zależy od samych Gruzinów - stwierdził unijny ambasador i przypomniał, że w październiku w Gruzji odbędą się wybory parlamentarne. - Smutno jest patrzeć, jak stosunki UE-Gruzja znajdują się w tak złym punkcie, podczas gdy mogłyby być najlepsze w historii - powiedział Herczyński cytowany przez Politico.