Agencja Reutera donosi, iż według Kim Dzong Una balony pojawiające się na terenie Korei Północnej przeszkadzają mieszkańcom w codziennym funkcjonowaniu. - Sytuacja wydaje się być nie do zaakceptowania. Ponownie udzielam surowego ostrzeżenia - skomentowała siostra Kim Dzong Una, cytowana przez północnokoreańską agencję KCNA.
Siostra Kim Dzong Una stwierdziła, że łącznie znaleziono co najmniej 29 dużych balonów z ulotkami w 17 miejscach w regionie przygranicznym i na innych terenach kraju. Według niej jest to akt "brudnej zagrywki". Kobieta zagroziła przy tym, że Koreę Południową spotkają "druzgocące konsekwencje".
Przypomnijmy, że od zeszłego miesiąca Pjongjang wysłał na południe około dwóch tysięcy balonów wypełnionych śmieciami, ze śladami ludzkich odchodów, w odpowiedzi na akcję południowokoreańskich grup aktywistów. Mieli oni przesyłać do Korei Północnej balony z antyreżimowymi broszurami, lecz również paczki z pomocą humanitarną z żywnością i lekami.
Południowokoreańskie wojsko poinformowało w poniedziałek 15 lipca, że Korea Północna ma odpowiedzieć za szkody spowodowane wysyłaniem ich śmieci przyczepionych do balonów. Dodatkowo podkreślono, że na zdjęciach pojawiających się w północnokoreańskich mediach widać nie tylko spalone ulotki, lecz także m.in. opakowania po lekach na przeziębienie. Rzecznik Dowództwa Połączonych Szefów Sztabów płk Lee Sung-jun stwierdził, że pokazuje to, jak Korea Północna traktuje dostawy pomocy humanitarnej.