Mocne słowa kandydata Donalda Trumpa na wiceprezydenta. J.D. Vance uderzył w Bidena i Wall Street

Senator J.D. Vance, kandydat Donalda Trumpa na wiceprezydenta USA, podczas swojego wystąpienia na konwencji w Milwaukee wygłosił ważne przesłanie pod adresem pracowników z miejsc "zapomnianych przez amerykańską klasę rządzącą". Padły słowa o Wall Street.
Donald Trump i J.D. Vance
Fot. REUTERS/Brian Snyder

Kandydat Donalda Trumpa na wiceprezydenta, senator J.D. Vance, w środę 17 lipca wieczorem przedstawił się narodowi jako syn zaniedbanego miasta przemysłowego w Ohio, który będzie walczył o prawa klasy robotniczej - podkreśla agencja Reutera. Przekonywał, że amerykańska klasa polityczna powinna zadbać o zwykłych ludzi i postawić interesy USA na pierwszym miejscu.

Zobacz wideo Magdalena Górnicka-Partyka: Biden wciąż myśli, że jest w stanie pokonać Trumpa

USA. J.D. Vance zaatakował Joe Bidena i Wall Street. Zwrócił się do wyborców z "pasa rdzy"

Przemawiając do tysięcy delegatów i gości konwencji republikanów, J.D. Vance przypomniał historię swojego życia, którą opisał w książce "Elegia dla bidoków". - Dorastałem w Middletown w Ohio, małym miasteczku, gdzie mieszkańcy mówili, co myślą, pracowali fizycznie i kochali Boga oraz ojczyznę z całego serca - mówił Vance, który podczas konwencji w Milawukee oficjalnie przyjął nominację Partii Republikańskiej na wiceprezydenta.

- Ale było to również miejsce odrzucone i zapomniane przez amerykańską klasę rządzącą w Waszyngtonie - dodał. J.D. Vance oskarżył "zawodowych polityków", takich jak Joe Biden, o niszczenie społeczności podobnych do tej, w której dorastał, poprzez nieudaną politykę gospodarczą i "zagraniczne wojny". Przy okazji kandydat na wiceprezydenta USA podkreślił, że Joe Biden jest w polityce dłużej, niż on sam żyje. 

- Wizja prezydenta Trumpa jest prosta, a jednocześnie potężna. Koniec, panie i panowie, z zaspokajaniem potrzeb Wall Street. Zaangażujemy się w człowieka pracy - powiedział J.D. Vance, zwracając się do klasy robotniczej i średniej w Michigan, Pensylwanii i Wisconsin - trzech kluczowych stanów Rust Belt, czyli "pasa rdzy", które prawdopodobnie zadecydują o wyniku wyborów w USA 5 listopada - podkreśla agencja Reutera.

Z ust kandydata Donalda Trumpa na wiceprezydenta nie padło nic o Ukrainie. "Koniec jazdy na gapę"

Wystąpienie J.D. Vance'a trwało czterdzieści minut. W ogóle nie wspomniał o Ukrainie, w kilku zdaniach wspomniał o polityce zagranicznej. Miał przy tym przesłanie dla sojuszników m.in. z NATO. - Razem zapewnimy, że nasi sojusznicy poniosą sprawiedliwe koszty utrzymania pokoju na świecie. Koniec z jazdą na gapę dla krajów, które nadużyły hojności amerykańskich podatników - ostrzegł Vance, który ostro krytykował wcześniej amerykańską pomoc dla Ukrainy.

- Wydaliśmy 200 miliardów dolarów. Jaki jest cel? Co chcemy osiągnąć? Czy istnieje ryzyko eskalacji do wojny jądrowej? Bo istnieje, jeśli mamy głupców prowadzących politykę zagraniczną - mówił swego czasu na antenie Fox News. Podkreślał przy tym, że to Zachód sprowokował Moskwę do napaści na Kijów, a gdy Donald Trump wygra wybory, to doprowadzi wojnę do szybkiego końca.

Więcej o: