Akcje CrowdStrike w piątek 19 lipca spadły o 11 proc., a w najgorszym momencie zniżkowały o 15 proc. W poniedziałek zaliczyły kolejny spadek, o 13 proc. To wynik paraliżu, który był skutkiem felernej aktualizacji antywirusa firmy. Ta doprowadziła do zawieszenia się na całym świecie 8,5 mln komputerów z systemem Windows, które korzystały z antywirusa firmy. We wtorek akcje CrowdStrike zaliczyły delikatną korektę, są około 4 proc. na plusie i kosztują około 275 dolarów (stan na 17:35). Przed awarią spółka zaliczała świetny okres. W tym roku jej notowania wzrosły o 40 proc., osiągając najwyższą w historii firmy wycenę na poziomie niemal 390 dolarów - pisze BBC.
Wątpliwe jest, że aktualizacja celowo doprowadziła do awarii. Praktycznie nic na to nie wskazuje. Daniel Kostecki, ekspert giełdowy, zauważył jednak, że krótko przed incydentem ktoś zainwestował w CrowdStrike. "Ktoś 18 lipca na 1,5 godziny przed zakończeniem sesji kupił ponad 1100 jednodniowych opcji PUT na akcje CRWD, co dało prawo do sprzedaży ponad 1,1 mln akcji po cenie około 390 dolarów" - napisał Kostecki na portalu X.
Po awarii wartość akcji znacząco spadła, do poziomu 290-316 dolarów. "W tej sytuacji wartość opcji put znacząco wzrosła, ponieważ posiadacz opcji mógł zrealizować zysk rzędu 70-80 dolarów na każdej akcji" - czytamy na portalu inwestycyjnym FXMAG, który zastanawia się, czy ktoś nie grał krótkich opcji na akcjach CrowdStrike.
"Na sesji 19 lipca widać dokładnie obroty w pierwszej godzinie dla około 1 mln akcji CRWD oraz wzrost ceny, co może sugerować zakup akcji po cenie rynkowej w ramach realizacji opcji z wyższą ceną wykonania pod koniec dnia. Całkiem interesujące, ponieważ opcje z największym wolumenem obrotu w dniu 18 lipca, z ceną wykonania wynoszącą około 380-395 dolarów, ani wcześniej, ani później, nie były przedmiotem znacznych obrotów" - napisał Kostecki.
"Takie transakcje mogą wskazywać, że ktoś miał mocne przesłanki, dzięki którym przewidział nadchodzące tąpnięcie na akcjach spółki. Czy można tu mówić o handlu na podstawie informacji poufnych? Udowodnienie jakichkolwiek nieprawidłowości w tym przypadku może być trudne. Według przepisów giełdowych wiedza o awarii raczej nie jest uznawana za poufną informację. Istnieje nikłe prawdopodobieństwo, że taka wiadomość została przekazana w oficjalnym komunikacie spółki, a zarząd prawdopodobnie nie miał świadomości nadchodzącego zagrożenia" - podsumowuje portal FXMAG.
Awaria związana z systemem Windows spowodowała globalne zakłócenia w funkcjonowaniu banków, usług kolejowych, supermarketów oraz linii lotniczych. Według danych zgromadzonych przez portal FlightAware w piątek 19 lipca do godziny 16 czasu polskiego odwołano ponad 2,5 tys. połączeń lotniczych na całym świecie, a ponad 25 tys. doznało opóźnień. W samych Stanach Zjednoczonych odnotowano 1,5 tys. odwołanych lotów oraz blisko 4 tys. opóźnień.