Zmiany w zasadach przyznawania świadczeń dla osób niepełnosprawnych miały lepiej odpowiadać na rzeczywiste potrzeby zainteresowanych. W praktyce pojawia się jednak coraz więcej głosów krytyki dotyczących sposobu działania komisji i oceny poziomu potrzeby wsparcia. Największe emocje budzą świadczenie wspierające oraz dodatek dopełniający dla części rencistów socjalnych.
Prawo do świadczenia wspierającego zależy od decyzji ustalającej poziom potrzeby wsparcia. Ocenę przeprowadzają wojewódzkie zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności na podstawie dokumentów oraz rozmowy z osobą składającą wniosek. Aby otrzymać świadczenie wspierające, trzeba uzyskać od 70 do 100 punktów poziomu potrzeby wsparcia. Wysokość pomocy zależy od liczby punktów i może wynosić od 40 proc. do 220 proc. renty socjalnej. Po marcowej waloryzacji w 2026 roku daje to od około 760 zł do ponad 4,1 tys. zł miesięcznie.
Przepisy obowiązujące przy świadczeniu wspierającym obejmują dorosłe osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności, które składają wniosek o ustalenie poziomu potrzeby wsparcia. Wnioski można składać do właściwego wojewódzkiego zespołu ds. orzekania o niepełnosprawności od 2024 roku. Do dokumentacji trzeba dołączyć między innymi kwestionariusz samooceny trudności w codziennym funkcjonowaniu, kopię orzeczenia o niepełnosprawności oraz dokumenty pełnomocnika albo opiekuna prawnego, jeśli taka osoba reprezentuje wnioskodawcę. Szczególne znaczenie ma dokładne opisanie ograniczeń związanych z codziennym życiem.
Wraz z wprowadzeniem świadczenia wspierającego większe znaczenie zyskała ocena poziomu potrzeby wsparcia i codziennego funkcjonowania osoby niepełnosprawnej. Jak informuje infor.pl, część osób z niepełnosprawnościami uważa, że podczas komisji zbyt duża samodzielność może wpłynąć na niższą ocenę potrzeby wsparcia. Takie relacje pojawiają się między innymi w listach kierowanych do mediów i organizacji społecznych. W dyskusji często pojawiają się przykłady osób niewidomych, które mimo poważnej niepełnosprawności nauczyły się funkcjonować w znanym sobie otoczeniu. Chodzi między innymi o samodzielne poruszanie się po mieszkaniu czy wykonywanie prostych czynności dnia codziennego. Nie chodzi o oficjalne procedury komisji, lecz o odczucia samych zainteresowanych. Według części środowiska osoby, które dzięki rehabilitacji i doświadczeniu nauczyły się lepiej funkcjonować na co dzień, mają poczucie, że ich potrzeby bywają oceniane jako mniejsze.
Duże emocje wywołują przepisy dotyczące dodatku dopełniającego dla osób pobierających rentę socjalną. Sam znaczny stopień niepełnosprawności nie wystarcza w tym przypadku do otrzymania pieniędzy. Kluczowym warunkiem jest orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji, czyli dokument potwierdzający konieczność stałej lub długotrwałej pomocy innych osób w codziennym życiu. To właśnie ten wymóg budzi sprzeciw części środowiska, ponieważ nie obejmuje wszystkich osób z poważnymi ograniczeniami zdrowotnymi.
Problem dotyczy między innymi osób, które mają znaczny stopień niepełnosprawności, ale funkcjonują częściowo samodzielnie albo pozostają aktywne zawodowo. Mogą one potrzebować wsparcia finansowego, rehabilitacji, pomocy w przemieszczaniu się czy załatwianiu spraw urzędowych, ale jednocześnie nie spełniać kryterium niezdolności do samodzielnej egzystencji. W tle jest szerszy spór o to, czy obecny system wystarczająco dobrze rozróżnia sytuację osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Część zainteresowanych uważa, że inaczej powinny być oceniane osoby wymagające całodobowej opieki, a inaczej te, które samodzielnie wykonują część czynności, lecz nadal ponoszą wysokie koszty życia z niepełnosprawnością.
Od lat podkreśla się, że rehabilitacja i aktywizacja zawodowa powinny zwiększać niezależność osób z niepełnosprawnościami. Tymczasem część środowiska uważa, że obecne przepisy mogą wywoływać odwrotny efekt psychologiczny i prowadzić do sytuacji, w której większa samodzielność staje się problemem podczas komisji. Chodzi o osoby, które dzięki rehabilitacji, pracy i codziennemu wysiłkowi nauczyły się funkcjonować mimo poważnych ograniczeń zdrowotnych, ale obawiają się, że komisja uzna ich potrzeby za mniejsze niż w rzeczywistości. W praktyce oznacza to lęk przed tym, że pokazanie efektów rehabilitacji, aktywności zawodowej albo wypracowanej samodzielności wpłynie na niższą ocenę poziomu potrzeby wsparcia. Część osób z niepełnosprawnościami zwraca uwagę, że system miał zachęcać do większej niezależności, tymczasem dla niektórych wnioskodawców samodzielność zaczyna być postrzegana jako ryzyko utraty świadczenia albo uzyskania mniejszej liczby punktów podczas komisji.