- Tak długo, jak problem nie zostanie rozwiązany, wszyscy powinni zapomnieć o wypłacie 6,5 mld euro rekompensaty za dostawy broni z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju - powiedział węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto w ATV, cytowany przez Euronews. To odpowiedź na zablokowanie przez Ukrainę w ubiegłym tygodniu dostaw ropy rurociągiem "Przyjaźń". - Jak miałaby wyglądać płatność tych 6,5 mld euro? My się dokładamy [do wojny - red.] podczas gdy Ukraina zagraża naszemu bezpieczeństwu - mówił Szijjarto. Jego ukraiński odpowiednik Dmytro Kułeba zaprzecza jednak, że to Ukraina jest odpowiedzialna za wstrzymanie dostaw przez Lukoil - podaje Bloomberg.
Po tym, jak Ukraina wstrzymała tranzyt rosyjskiej ropy rurociągiem, Węgry oraz Słowacja stanęły w obliczu kryzysu energetycznego. Oba kraje w znacznym stopniu polegają na dostawach surowca z Rosji. Szacuje się, że aż 70 procent ropy przerabianej przez węgierski koncern MOL pochodzi z tego państwa. Péter Szijjártó poinformował, że razem ze swoim słowackim odpowiednikiem zwrócił się do Komisji Europejskiej o konsultacje z Ukrainą w sprawie przywrócenia dostaw ropy z Łukoilu.
Szef słowackiego rządu, Robert Fico, skomentował decyzję Kijowa, mówiąc, że jego państwo "nie będzie zakładnikiem relacji ukraińsko-rosyjskich". Minister spraw zagranicznych Juraj Blanár stwierdził z kolei, że sankcje w większym stopniu wpływają na Słowację i Unię Europejską niż na Rosję. Dotychczas Słowacja przyjmowała rocznie 2,5 miliona ton ropy z Łukoilu, co przekładało się na 45 procent całego importu surowca w kraju.
Obawy Węgrów i Słowaków nie są nieuzasadnione. Ilona Gizińska, ekspertka od Węgier z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie z "Politico" stwierdziła, że "środki przedsięwzięte przez Ukrainę mogą doprowadzić do poważnej sytuacji". Budapeszt braki w dostawach może uzupełniać z rezerw strategicznych, które na koniec ubiegłego roku były szacowane na 11 mln baryłek. To blisko 80 dni pracy węgierskich rafinerii - mówił money.pl ekspert PIE Kamil Lipiński. "Politico" pisze o 90 dniach.
Jeżeli społeczeństwo węgierskie nie ulegnie panice, nie należy spodziewać się zagrożeń ciągłości dostaw na stacjach paliw na Węgrzech
- ocenia Lipiński. Ceny paliw mogą jednak wzrosnąć i dobić do poziomu średniej w UE. Należy też spodziewać się ograniczeń w konsumpcji.