Ukraińcy postawili się Putinowi i Orbanowi. Węgry na krawędzi. Odpowiadają groźbą ws. miliardów euro

Po zablokowaniu przez Ukrainę tranzytu ropy naftowej przez rurociąg "Przyjaźń", Węgry zaczęły szukać rozwiązania problemu. Decyzja Kijowa ma być zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Budapeszt poinformował więc, że będzie blokował rekompensaty za pomoc wojskową Ukrainie.
Viktor Orban, premier Węgier, zdjęcie ilustracyjne
Fot. REUTERS/Hollie Adams

- Tak długo, jak problem nie zostanie rozwiązany, wszyscy powinni zapomnieć o wypłacie 6,5 mld euro rekompensaty za dostawy broni z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju - powiedział węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto w ATV, cytowany przez Euronews. To odpowiedź na zablokowanie przez Ukrainę w ubiegłym tygodniu dostaw ropy rurociągiem "Przyjaźń". - Jak miałaby wyglądać płatność tych 6,5 mld euro? My się dokładamy [do wojny - red.] podczas gdy Ukraina zagraża naszemu bezpieczeństwu - mówił Szijjarto. Jego ukraiński odpowiednik Dmytro Kułeba zaprzecza jednak, że to Ukraina jest odpowiedzialna za wstrzymanie dostaw przez Lukoil - podaje Bloomberg. 

Zobacz wideo Borys Budka: Może Węgrzy mają bardzo duży dług wdzięczności w Obajtka

Węgry i Słowacja chcą, by Unia rozwiązała problem z dostawami ropy

Po tym, jak Ukraina wstrzymała tranzyt rosyjskiej ropy rurociągiem, Węgry oraz Słowacja stanęły w obliczu kryzysu energetycznego. Oba kraje w znacznym stopniu polegają na dostawach surowca z Rosji. Szacuje się, że aż 70 procent ropy przerabianej przez węgierski koncern MOL pochodzi z tego państwa. Péter Szijjártó poinformował, że razem ze swoim słowackim odpowiednikiem zwrócił się do Komisji Europejskiej o konsultacje z Ukrainą w sprawie przywrócenia dostaw ropy z Łukoilu.

Szef słowackiego rządu, Robert Fico, skomentował decyzję Kijowa, mówiąc, że jego państwo "nie będzie zakładnikiem relacji ukraińsko-rosyjskich". Minister spraw zagranicznych Juraj Blanár stwierdził z kolei, że sankcje w większym stopniu wpływają na Słowację i Unię Europejską niż na Rosję. Dotychczas Słowacja przyjmowała rocznie 2,5 miliona ton ropy z Łukoilu, co przekładało się na 45 procent całego importu surowca w kraju.

Węgry i Słowacja mogą mieć poważne problemy. Rezerwy strategiczne starczą na kilka miesięcy

Obawy Węgrów i Słowaków nie są nieuzasadnione. Ilona Gizińska, ekspertka od Węgier z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie z "Politico" stwierdziła, że "środki przedsięwzięte przez Ukrainę mogą doprowadzić do poważnej sytuacji". Budapeszt braki w dostawach może uzupełniać z rezerw strategicznych, które na koniec ubiegłego roku były szacowane na 11 mln baryłek. To blisko 80 dni pracy węgierskich rafinerii - mówił money.pl ekspert PIE Kamil Lipiński. "Politico" pisze o 90 dniach.  

Jeżeli społeczeństwo węgierskie nie ulegnie panice, nie należy spodziewać się zagrożeń ciągłości dostaw na stacjach paliw na Węgrzech

- ocenia Lipiński. Ceny paliw mogą jednak wzrosnąć i dobić do poziomu średniej w UE. Należy też spodziewać się ograniczeń w konsumpcji. 

Więcej o: