Bloomberg przeanalizował najnowsze dane dotyczące morskiego eksportu ropy naftowej na świecie. Okazało się, że w lipcu eksport tego surowca z rosyjskich portów nad Bałtykiem i Morzem Czarnym spadł do około 1,8 mln baryłek dziennie. Miesiąc wcześniej wyniósł on mniej więcej 2,2 miliona baryłek.
Lipcowy wskaźnik morskiego eksportu ropy naftowej z Rosji był najniższy od 19 miesięcy. Przełożyło się to na globalny poziom eksportu surowca. Światowe dostawy w lipcu zmniejszyły się o około 586 tysięcy baryłek dziennie, w porównaniu z czerwcem. Niższy poziom dostaw ropy naftowej z Rosji został częściowo zrekompensowany przez wzrost, jaki odnotowano u dwóch największych eksporterów. Chodzi o Arabię Saudyjską i Stany Zjednoczone.
Kwestię ograniczenia importu ropy naftowej z Rosji podjęła niedawno Komisja Europejska. Unijni urzędnicy wezwali Słowację i Węgry do rezygnacji z zakupu rosyjskiej ropy. Podkreślili również, że kraje te nie powinny obarczać Ukrainy winą za blokadę transportu ropy z Rosji.
Zdaniem Komisji Europejskiej Słowacy i Węgrzy dostają taką ilość ropy naftowej, która pozwala zaspokoić ich potrzeby. Dlatego przedstawiciele komisji uważają, że nie ma powodu, aby organizować "pilne konsultacje" Unii Europejskiej z Ukrainą w sprawie blokady transportu surowca z Rosji. Na przeprowadzenie takich rozmów nalegały rządy w Budapeszcie i Bratysławie.