Na koniec pierwszego kwartału 2024 r. w Polsce odnotowano 112 tys. wolnych miejsc pracy - wynika z danych GUS. To o 14,8 tys. więcej, niż w czwartym kwartale 2023 r. i o 2,9 tys. mniej, niż w analogicznym kwartale 2023 r. "W niektórych branżach braki kadrowe są problemem w połowie lub więcej firm. Dzieje się tak w budownictwie, firmach produkcyjnych, transporcie czy logistyce, choć pracują tam liczni imigranci" - pisze "Rzeczpospolita".
Tymczasem ekonomiści Credit Agricole w najnowszej analizie oceniają, że przestrzeń do dalszego napływu pracowników z zagranicy jest już ograniczona. "Powoli wyczerpuje się potencjał imigracji z krajów ze zbliżonego kręgu kulturowego (czyli z Ukrainy i Białorusi), a możliwe jest zaostrzenie polityki migracyjnej przez rząd, co uderzyłoby w napływ pracowników z odleglejszych krajów" - wskazuje dziennik, który powołuje się raport.
Ekonomiści zwracają uwagę na wypowiedzi wiceministra Macieja Duszczyka, odpowiedzialnego za politykę migracyjną, które mają sugerować, że liczba imigrantów w Polsce szybko zbliża się do granicy, jaką wyznaczają krajowe zdolności ich integracji. "Dotyczą one zarówno odsetka imigrantów, jakiego społeczeństwo jest w stanie zaabsorbować bez generowania napięć społecznych, jak i wyzwań infrastrukturalnych związanych m.in. z zapewnieniem nowoprzybyłym odpowiednich warunków mieszkaniowych, opieki medycznej czy edukacji dla ich dzieci" - czytamy.
Piotr Soroczyński, główny ekonomista KIG, zwraca uwagę, że nie ma jednego środka na poprawienie sytuacji na polskim rynku pracy. - Zatrudnianie cudzoziemców, automatyzacja, aktywizacja grup osób, które do tej pory są mniej aktywne (osób starszych, z niepełnosprawnościami, kobiety) - to elementy polityki społecznej, które powinny być realizowane spójnie i równocześnie - powiedział w rozmowie z dziennikiem. "Rzeczpospolita" dodaje, że jedną z opcji mogłoby być otwarcie się szkół wyższych na studentów z Europy Środkowej i ze społeczności polonijnych z Ameryki Południowej i Środkowej.