Krzysztof Kukucki, do niedawna sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, objął po wyborach samorządowych urząd prezydenta Włocławka (województwo kujawsko-pomorskie). Jak przypomina lokalny portal Włocławek Nasze Miasto, polityk już w lipcu zapowiadał, że zamierza skrócić godziny pracy w ratuszu oraz w innych podległych miastu instytucjach.
Decyzję Kukuckiego potwierdziła teraz Lewica, z której szeregów wywodzi się polityk. "Da się? Da! 35-godzinny tydzień pracy we Włocławku już od 1 września! Prezydent Kukucki ponownie pokazał, że dla chcącego nic trudnego, skracając czas pracy włocławskich urzędników przy zachowaniu identycznego czasu otwarcia urzędu dla mieszkańców. Gratulujemy prezydentowi Kukuckiemu świetnej decyzji, czas na całą Polskę!" - pochwaliła partia na portalu X.
Sam włodarz tłumaczył wcześniej dziennikarzom, że mieszkańcy będą mieli dostęp do urzędu w takiej samej formie, a wdrożenie pomysłu nie będzie wiązało się ze skróceniem godzin przyjmowania interesantów. - Może nawet uda się je wydłużyć - powiedział.
W rozmowie z lokalnymi mediami Kukucki nie podał jednak szczegółów programu. Nie potwierdził też, czy rozwiązanie będzie miało formę pilotażową oraz czy zostanie przyjęte na z góry ustalony okres. - Będziemy informować o tym temacie, przygotujemy dokładny komunikat i wtedy będzie okazja, żeby porozmawiać. Myślę, że w drugiej połowie sierpnia będziemy o tym mocno komunikować - powiedział portalowi Włocławek Nasze Miasto.
Włocławek nie jest pierwszym miastem, które wprowadza podobne rozwiązanie. Od lipca testowane jest również w Lesznie (województwo wielkopolskie). Grzegorz Rusiecki, prezydent miasta, ogłosił decyzję o "pilotażowym" skróceniu czasu pracy urzędników do siedmiu godzin dziennie w czerwcu tego roku. - Najbliższe miesiące pokażą, czy takie rozwiązanie wpłynie pozytywnie na wydajność i efektywność pracy w urzędzie, na przykład czy ilość obsługiwanych klientów lub wydanych decyzji nie ulegnie zmniejszeniu - przekazał wówczas.
Skrócenie czasu pracy było jednym z postulatów Lewicy przed wyborami parlamentarnymi. Po objęciu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk resort rozpoczął pracę nad oceną możliwości zmiany przepisów w tym zakresie. Pytanie dotyczy między innymi tego, czy optymalnym rozwiązaniem byłoby wdrożenie czterodniowego, czy 35-godzinnego tygodnia pracy.
Dziemianowicz-Bąk przekazała, że resort wystąpił z pytaniami w tej sprawie do Centralnego Instytutu Ochrony Pracy - Państwowego Instytutu Badawczego oraz Instytutu Medycyny Pracy. Zapytanie o koszty gospodarcze takiej decyzji skierowano również do Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.
- Na podstawie wyników wszystkich badań dokonamy szczegółowej oceny dotyczącej zmiany przepisów prawnych w zakresie czterodniowego czasu pracy. Przygotowane będą optymalne rozwiązania, które pozwolą wyjaśnić to, czy najlepszym rozwiązaniem byłoby skrócenie czasu pracy z przeciętnie 40-godzinowego w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy do 35 godzin, czy wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy - powiedziała szefowa MRPiPS cytowana przez PAP.