Nawet 100 tys. nowych miejsc pracy. A do tego gigantyczne zarobki

Już w fazie inwestycyjnej pracę przy tym przedsięwzięciu pracę znajdzie 30 tysięcy osób. Docelowo może to być nawet 100 tys. pracowników. Wkrótce na Bałtyku ruszą prace przy budowie farm wiatrowych. Zarobki mogą być naprawdę spore.
Farma wiatrowa - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Pierwsze wyspy z wiatrakami na Bałtyku to kwestia kilku najbliższych lat. Według szacunków już w fazie inwestycyjnej pracę w off-shore znaleźć będzie mogło prawie 30 tys. osób. W kolejnej dekadzie, kiedy wyspy będą już produkowały energię elektryczną, na stałe będzie potrzeba przynajmniej 70 tys. pracowników. Docelowo może to być nawet 100 tys. osób - informuje bankier.pl

Zobacz wideo Dominika Taranko: W przyszłości mieszkańcy będą mogli mieć udziały w lokalnych farmach wiatrowych

Farmy wiatrowe na Bałtyku. Nawet 100 tys. pracowników

W dokumencie "Polityka Energetyczna Polski do 2040 r." wskazano, że moc zainstalowana w morskiej energetyce wiatrowej osiągnie w 2030 r. wartość 5,9 GW (gigawatów), natomiast w 2040 r. będzie osiągać do 11 GW. Zdaniem ekspertów prace przy budowie farm wiatrowych na Bałtyku ruszą już niedługo. Łukasz Wawrzyniak, ekspert ds. bezpieczeństwa branży energetycznej W&W Consulting, uważa, że "to szansa pokoleniowa dla dziesiątek tysięcy osób" i epokowa zmiana.

Nie tylko przestawimy naszą energetykę z węglowej na niskoemisyjną, ale moce wytwórcze przerzucimy z południa na północ kraju

- podkreśla. Praca w tej branży wymaga jednak odpowiednich kompetencji, a z tym jest problem. W Polsce  obecnie brak jest praktycznej ścieżki edukacyjnej dla tych, którzy chcieliby związać się z tą częścią branży energetycznej. Konieczna będzie szersza edukacja, która dotychczas opierała się o szkoły branżowe i techniczne oraz politechniki.

Off-shore na Bałtyku. Najlepsi zarobią nawet 50 tys. złotych

Przy tego rodzaju pracy wymaga m.in. znajomość języka angielskiego, duża zaradność oraz wysokie kompetencje z zakresu bezpieczeństwa. - Jeżeli chcemy być w gronie ekspertów uczestniczących w budowie farm wiatrowych na morzu, to już dziś musimy zacząć zmieniać nasze regulacje i praktykę w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy - mówi Łukasz Wawrzyniak. Ekspert dodaje, ze Polska ma się od kogo uczyć, bo farmy wiatrowe produkują już energię m.in. w Norwegii, Niemczech, Wielkiej Brytanii. Zarobki w tej branży są bardzo konkurencyjne i mogą być wyższe od np. zazwyczaj bardzo dobrze opłacanych informatyków. Według szacunków opartych na stawkach dostępnych przy podobnych europejskich projektach, najlepsi mogą zarobić nawet 50 tys. zł miesięcznie. Farmy wiatrowe na Bałtyku to jedno. A co z lądem? Okazuje się, że według ostatnich analiz Polska ma wystarczająco odpowiednich obszarów pod OZE i rozbudowa farm wiatrowych i fotowoltaicznych nie zagraża rolnictwu ani lasom. A jak podkreślał niedawno na Next.gazeta.pl Patryk Strzałkowski, nie wszystkie kraje w Europie są w tak komfortowej sytuacji. 

Więcej o: