ABC News opisało, że załoga kutra Straży Przybrzeżnej USA wykryła statek około 30 mil (48 kilometrów) na południowy wschód od Przełęczy Amukta na Alasce. Według strażników, choć okręt przepływał przez wody międzynarodowe, nadal znajdował się w wyłącznej strefie ekonomicznej USA, która sięga 200 mil morskich (370 kilometrów) od linii brzegowej kraju.
Kuter Straży Przybrzeżnej nie nawiązał łączności z rosyjskim statkiem, jednak podążał za nim, gdy okręt zaczął przesuwać się na wschód. "Chcieliśmy być pewni, że nie wystąpią żadne zakłócenia dla interesów USA w środowisku morskim w okolicach Alaski" - przekazał w oświadczeniu komandor Steven Baldovsky, dowódca straży.
Co ciekawe, podobna sytuacja miała miejsce zaledwie miesiąc wcześniej. ABC News przypomniało, że w lipcu podczas patrolu Straż Przybrzeżna USA zauważyła tym razem cztery chińskie okręty wojenne. Statki również znajdowały się na wodach międzynarodowych, lecz wciąż w obrębie wyłącznej strefy ekonomicznej USA.
Pod koniec lipca rosyjskie i chińskie bombowce zostały zauważone w międzynarodowej przestrzeni powietrznej u wybrzeży Alaski. Według rządu USA miały tym samym wskazać na rozwijającą się między dwoma państwami współpracę wojskową.
Samoloty nie zostały uznane za zagrożenie, jednak służby postanowiły je śledzić. Podano, że przechwytywały je amerykańskie, jak i kanadyjskie myśliwce. Należy przy tym podkreślić, że był to pierwszy raz, kiedy chińskie i rosyjskie samoloty wystartowały wspólnie z jednej bazy w północno-wschodniej Rosji.