Jak podaje źródło cytowane przez BelNowosti, "jest to spowodowane pilną prośbą strony rosyjskiej w związku ze stratami i brakami w sprzęcie, zarówno w obwodzie kurskim, jak i na innych kierunkach". Moskwa ponosi duże straty na froncie, nie tylko osobowe, ale także w sprzęcie wojskowym.
Brytyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało na początku sierpnia, że ostatnie trzy miesiące były dla Rosji najbardziej kosztowne pod względem ofiar od początku wojny. Dziennie w maju mogło ginąć nawet blisko 1300 żołnierzy dziennie - informuje Bloomberg. Jak podaje z kolei "The Moscow Times", na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy rosyjska armia mogła stracić nawet ok. 100 tys. żołnierzy. - Władimir Putin potrzebuje około 500 000 osób w ciągu najbliższych 12 miesięcy, aby zrównoważyć straty i dokonać rotacji swoich wojsk rozmieszczonych na Ukrainie - powiedział ekonomista Bloomberg Economics Russia Alex Isakov. Niespodziewany atak Ukrainy w rosyjskim obwodzie kurskim spowodował, że Rosja w pilnym trybie uzupełnia braki na tym odcinku frontu. Kijów twierdzi, że ma pod kontrolą blisko 1000 km kwadratowych rosyjskiego terytorium. Aleksiej Smirnow, pełniący obowiązki gubernatora obwodu kurskiego, oszacował, że siły ukraińskie przejęły kontrolę nad 28 miejscowościami - informuje Reuters. Portal BelNowosti przypomina, że to nie pierwszy raz, kiedy Władimir Putin zwraca się do Alaksandra Łukaszenki z prośbą o przekazanie sprzętu wojskowego.
Rosyjski prezydent poprosił swojego białoruskiego sojusznika o sprzęt wojskowy dwa lata temu, po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Były to między innymi wyciągnięte z magazynów czołgi T-72A, ciężarówki oraz zapasy amunicji. BelNowosti podkreśla, że jeśli w 2022 r. Białoruś przekazywała amunicję i sprzęt z magazynów, to teraz jest mowa o transferach bezpośrednio z jednostek bojowych.
"Może to wskazywać, że magazyny i arsenały Białorusi zostały opróżnione w 2022 r. i obecnie Alaksandr Łukaszenka może odpowiedzieć na żądanie Moskwy jedynie sprzętem z istniejących jednostek" - czytamy. - Rosyjskie dowództwo nie ma rezerw, które mogłoby wysłać do obrony obwodu kurskiego - stwierdził z kolei na antenie telewizji Deszcz politolog Iwan Preobrażeński.