Budżet 2025. W planach rekordowe wydatki na zbrojenia. "Będą robiły wrażenie we wszystkich krajach NATO"

Trwają rozmowy na temat budżetu na 2025 rok. Rząd w środę ma przyjąć projekt. Wydatki na obronność mają być najwyższe w historii. Planowane są też podwyżki w budżetówce, podtrzymanie wydatków socjalnych oraz zabezpieczenie pieniędzy na reformę składki zdrowotnej.
Andrzej Domański i Donald Tusk
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Trwają rządowe rozmowy na temat budżetu na 2025 rok. Redakcja money.pl zdołała dotrzeć do ważnych danych wyjściowych na ten temat. Kilka źródeł potwierdza, że na stole leży propozycja zwiększenia wydatków na obronność do 4,7 proc. PKB (w tym roku ma być to 4,1 proc.). To by oznaczało, że na ten cel wydamy w przyszłym roku około 190 mld zł. To byłby rekord zarówno w stosunku do PKB, jak i w ujęciu nominalnym.

Ale kwota ta może być jeszcze większa, od kilku miesięcy mówi się nawet o 5 proc. PKB. Takie liczby podał też we wtorek 27 sierpnia cytowany przez IAR poseł PO, Marek Sowa. "Będą robiły wrażenie we wszystkich krajach członkowskich NATO" - zaznacza poseł Sowa.

Zobacz wideo Mariusz Błaszczak ostro: "Dziura budżetowa Tuska zrujnuje budżet Polaków"

Budżet 2025. Trwają rozmowy nad rekordowymi wydatkami na obronność

Money.pl ustaliło ponadto, że trwają poważne rozmowy z UE, by część wydatków na obronność przesunąć do budżetu Wspólnoty. Argumentem za tym mogłoby być to, że jesteśmy krajem przyfrontowym. Sprawa ma się wyjaśnić do końca września. 

Przyszłoroczny budżet najpewniej będzie miał też większy deficyt niż w tym roku, gdy wyniósł 184 mld zł. Rozmówcy money.pl nie chcą jednak zdradzać konkretnych liczb, ponieważ parametry mogą się jeszcze zmienić. Szacowany koszt obsługi zadłużenia ma wynosić 100 mld zł. 

Kolejna propozycja to podwyżki w budżetówce o 5 proc. W przyszłorocznym budżecie mają być też zagwarantowane - jak podaje IAR - także środki na inwestycje czy programy społeczne. Zarówno dotychczasowe, takie jak 800 Plus, jak i nowe, np. tzw. babciowe. 

Nie będzie zaciskania pasa. Ale co ze składką zdrowotną? 

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Dariusz Wieczorek, członek Lewicy, powiedział Polskiemu Radiu, że podczas poniedziałkowego spotkania koalicji ws. budżetu nie rozmawiano o sprawach światopoglądowych, ale głównie o gospodarce, wysokości deficytu oraz o zobowiązaniach pozostawionych przez poprzedników. Wyjaśnił, że trzeba spłacić należności związane z Polskim Funduszem Rozwoju czy funduszem covidowym.

Wieczorek podkreślał jednak, że nie będzie zaciskania pasa, a kwestie socjalne będą podtrzymane. Rządząca koalicja chce zabezpieczyć pieniądze na realizację kolejnych obietnic programowych - między innymi dopłat do kredytów hipotecznych. Minister mówił też o kwestiach mieszkaniowych i sprawie "Kredytu zero procent". "Nam zależy, żeby ustawa o funduszu dopłat była zmieniona, by były środki na budowę mieszkań komunalnych, na tani wynajem i budowę akademików" - powiedział. Dodał, że "Kredyt zero procent" jest kwestią do dyskusji.

Przewodniczący klubu Polski 2050 Mirosław Suchoń mówił z kolei, że w budżecie uwzględniony zostanie również program mieszkaniowy, który będzie wspierał budownictwo społeczne - jak podkreślił, ma to wzmocnić podaż, co powinno zastopować wzrosty cen na rynku mieszkaniowym.

Dariusz Wieczorek mówił też, że w trakcie omawiania budżetu na ochronę zdrowia i NFZ pojawiła się dyskusja o wysokości składki zdrowotnej. Jak wyjaśnił, w pierwszej kolejności reforma ma dotyczyć płacenia składki od środków trwałych przez przedsiębiorców.

Natomiast według zapowiedzi polityków Polski 2050 w budżecie uwzględniona została już kwota 4 mld złotych na obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Mirosław Suchoń przekazał ponadto, że w zmianach dotyczących składki zdrowotnej znajdzie się nie tylko jej likwidacja od środków trwałych. - Chcemy, żeby w zakresie mikro i małych przedsiębiorców oni odczuli to obniżenie w pierwszym etapie - wyjaśnił.

Więcej o: