W zeszłym tygodniu na terenie zakładów chemicznych Orlenu w Litvinovie natrafiono na niewybuch 230-kilogramowej bomby lotniczej z czasów II wojny światowej. W tamtym czasie na terenie obecnych zakładów prowadzono prace na potrzeby niemieckiej armii. To miejsce było częstym celem alianckiego lotnictwa - przekazał Karel Czadil, cytowany przez portal Bankier.pl.
Detonację niewybuchu zaplanowano na popołudnie 30 sierpnia. Może ona zostać jeszcze przesunięta ze względu na pogodę, jednak według prognoz nic nie powinno stanąć na przeszkodzie. Przygotowania do kontrolowanej eksplozji trwają od wtorku. Wówczas skończył się okres, w którym mogło dojść do samoistnego wybuchu odnalezionej bomby lotniczej z czasu II wojny światowej, wyposażonej w nietypowy, chemiczny zapalnik czasowy.
Pirotechnicy i strażacy wybudowali wokół niewybuchu specjalny sarkofag. Ma on umożliwić skierowanie fali uderzeniowej eksplozji w taki sposób, aby maksymalnie ograniczyć uszkodzenia infrastruktury zakładu. Zabezpieczono zbiorniki i budynki. W trakcie detonacji będzie obowiązywać strefa ochronna o promieniu dwóch kilometrów, w której nie będą mogły przebywać osoby postronne.
W środę 21 sierpnia czeskie służby informowały o znalezieniu niewybuchu. Ewakuowano wówczas 582 osoby. Ze względów bezpieczeństwa zamknięto wówczas drogę pomiędzy Litvinovem a Mostem na poziomie spółki Orlen-Unipetrol.
Jak przekazała później czeska policja, "nigdy we współczesnej historii Republiki Czeskiej pirotechnicy nie spotkali się z tak wyjątkowym znaleziskiem, jak to w Litvínovie".