W ubiegłym miesiącu stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5 procent, czyli tyle samo, ile w lipcu. Pod koniec ubiegłego miesiąca w urzędach pracy zarejestrowanych było 773,7 tysiąca bezrobotnych. Najmniejsze bezrobocie odnotowano w woj. wielkopolskim (2,9 proc.) oraz w woj. śląskim (3,6 proc.). Tak wynika z szybkiego szacunku Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, który zostanie potwierdzony przez Główny Urząd Statystyczny 24 września.
Opublikowane dane za sierpień są najniższe, biorąc pod uwagę wszystkie stopy bezrobocia, które zostały podane od 1990 roku. Czyli de facto są to najlepsze dane od kiedy GUS prowadzi pomiary wskaźnika bezrobocia. "To tylko kolejny dowód na to, że rynek pracy pozostaje stabilną i silną częścią naszej gospodarki" - cieszył się Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan w komentarzu.
"Mimo spowolnienia w 2023 r. nie widać jego skutków na rynku pracy. Ta stabilność bezrobocia jest jednocześnie elementem, który może mieć wpływ na decyzje podejmowane przez Radę Polityki Pieniężnej. Trzeba mieć jednak świadomość i prawdopodobnie analitycy NBP biorą to pod uwagę, że na wskaźnik bezrobocia ma silny wpływ pogarszająca się demografia. Tym samym stopa bezrobocia będzie traciła na znaczeniu w analizach ekonomicznych" - pisał dalej.
Nieco mniej optymistyczne sierpniowe dane widzą analitycy Pekao. "Stopa bezrobocia w sierpniu utrzymała się na poziomie 5,0 proc., ALE... niewiele brakowało do jej wzrostu. Zamiast sezonowego spadku l. bezrobotnych zobaczyliśmy wzrost o 8 tys. m/m. Tak słabego sierpnia nie było od 2012 roku, a biorąc pod uwagę lipiec oraz sierpień - od 2009 roku" - wyliczają.
"To oczywiście żaden kryzys, ale ewidentnie coś na rynku pracy zaczyna się psuć. Liczymy, że takie odchylenie od wzorca sezonowego nie powinno potrwać dłużej niż 3 miesiące. Jeśli się mylimy, to będzie można zacząć się martwić" - ostrzegają analitycy.