Donald Tusk powiedział w środę 18 września podczas sztabu kryzysowego, że zamiast podsumowania, będzie "uwaga, która niektórym może zepsuć humor". Szef rządu odniósł się do środków na bieżącą pomoc ofiarom powodzi.
- Dochodzą do mnie sygnały, że w niektórych urzędach te procedury znowu stają się barierą dla ludzi. Niektórzy urzędnicy wymagają danych, które nie są potrzebne. Nie wiem, po co zbierać informacje o wysokości zarobków tych, którzy przychodzą nie do urzędu skarbowego, a po pomoc związaną ze zniszczeniem mieszkania - powiedział szef rządu.
- Pracowaliśmy nad tym, żeby formularze były proste, a pomoc dotarła jak najszybciej. Tak jak mówiłem, gdy skończy się ten najtrudniejszy okres, to będziemy mogli skontrolować, czy pieniądze trafiły do odpowiednich osób. Jeśli pojawią się nadużycia, to my to znajdziemy. W tej chwili zadaniem wszystkich urzędników odpowiedzialnych za dysponowanie środkami pomocowymi jest ułatwianie ludziom życia, a nie utrudnianie - podkreślał Tusk.
Obowiązkiem każdego, kto jest po urzędowej stronie biurka, jest pomóc ludziom w najszybszym, najprostszym wypełnieniu formularza i możliwie najszybszym dostarczeniu pomocy, a nie piętrzeniu trudności. Proszę, byście to wzięli do serca. Będziemy monitorować pracę urzędników, którzy są za to odpowiedzialni
- dodał premier.
Donald Tusk stwierdził, że "wystarczy odrobina empatii, żeby zrozumieć, że ludzie przychodzą po szybką pomoc, a nie biurokratyczną udrękę". - Mam nadzieję, że od jutra nie będzie już tych sygnałów - mówił.
W poniedziałek szef rządu zapowiadał bezzwrotne wsparcie doraźne w wysokości 8 tys. zł z tytułu pomocy społecznej oraz 2 tys. zł z zasiłku powodziowego. Dostępne będzie również finansowanie na remonty i odbudowy w wysokości 100 tys. zł w przypadku budynków gospodarczych i 200 tys. zł przy budynkach mieszkalnych. - Po złożeniu prostych wniosków, dwóch podpisów, (dokumenty - przyp. red.) będą szybko rozpatrywane - zapewniał Tusk.