Analitycy podkreślają, że szwajcarski bank centralny podnosił wcześniej stopy procentowe w sposób bardziej umiarkowany niż inne banki po pandemii, a obniżki rozpoczął już w marcu. "Cięcie było powszechnie oczekiwane, ale znaczna część inwestorów uważała, że jego skala może wynieść 0,5 pkt. proc. Łagodniejsze dostosowanie nie wpływa na wycenę franka, który w tym kwartale jest, obok jena, najmocniej zyskującą z głównych walut" - ocenia Bartosz Sawicki z fintechu Cinkciarz.pl.
Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) nie musiał podnosić stóp równie drastycznie jak np. EBC czy amerykański Fed. "W rezultacie, choć w Szwajcarii decyzje ws. kosztu pieniądza podejmowane są tylko raz na kwartał, seria obniżek również zostanie szybciej sfinalizowana" - czytamy w analizie. Przypomnijmy, że od czerwca 2023 r. inflacja konsumencka w Szwajcarii nieprzerwanie utrzymuje się w pożądanym przez SNB przedziale 0-2 proc. r/r. W sierpniu wyhamowała z 1,3 do 1,1 proc. r/r, plasując się niemal dokładnie w jego połowie.
Bartosz Sawicki podkreśla, że po czwartkowym ruchu można spodziewać się już tylko jednej obniżki w grudniu. "Akcent w polityce pieniężnej będzie przenosił się na aktywne przeciwdziałanie sile franka, czego coraz głośniej domagają się eksporterzy" - dodaje. Mocna szwajcarska waluta była bowiem przydatna w okresie lawinowego wzrostu cen surowców i strachu przed inflacją. Dziś jest głównie kulą u nogi, "mocno obniżając atrakcyjność szwajcarskich towarów".
Analityk dodaje, że obowiązujący na początku roku spadek wartości franka szwajcarskiego nie przerodził się w trwałą, długoterminową tendencję, gdy SNB zaskoczył rozpoczęciem obniżek stóp. "Siła CHF w relacji do euro czy dolara jest obecnie tylko o 2-3 proc. poniżej długoterminowych minimów" - podkreśla Bartosz Sawicki.
Przypomina on, że kurs CHF/PLN po spadku poniżej 4,30 zł w maju, m.in. przez powrót ryzyka politycznego na Starym Kontynencie i zapaść koniunktury w Eurolandzie, w dobiegającym końca kwartale rósł przejściowo do 4,68 zł. "Kurs franka nawet po uspokojeniu nastrojów wciąż nie może zadomowić się poniżej 4,50 zł" - pisze analityk. Aktualnie, już po decyzji szwajcarskiego banku centralnego ws. stóp procentowych, frank w stosunku do złotego nieznacznie rośnie (+0,11 proc.), a jego kurs wynosi obecnie 4,51287 zł.
Co zatem dalej z frankiem szwajcarskim i czego mogą spodziewać się frankowicze? "Frank, dzięki swojej renomie bezpiecznej przystani, nie podlega długofalowemu osłabieniu. Szwajcarska waluta tradycyjnie karmi się globalną niepewnością, a zwłaszcza politycznymi i ekonomicznymi tarapatami strefy euro" - ocenia Bartosz Sawicki. Jego zdaniem w najbliższych tygodniach popyt na szwajcarską walutę dodatkowo podsycać mogą zbliżające się wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych.
"Tak naprawdę tempo utraty wartości przez franka podyktuje intensywność, z jaką bank centralny skupować będzie waluty obce. Zakładamy, że cierpliwość jest na wyczerpaniu i SNB będzie wykazywać się wysoką determinacją i zaciekłością w prowadzeniu interwencji" - dodaje ekspert. Według niego będziemy mieli do czynienia ze stabilizacją EUR/PLN, "która pozwoli na spadek kursu franka do 4,43 zł na koniec kolejnego kwartału i w okolice 4,30 zł w połowie 2025 r.".