Co studiować, by znaleźć pracę? Lista deficytowych zawodów. Dwa województwa się wyróżniają

Maria Mazurek
Liczba studentów opuszczających uczelnie z roku na rok spada, bezrobocie mamy rekordowo niskie, a mimo to nie każdy absolwent znajdzie szybko pracę. Polski Instytut Ekonomiczny pokazał listę 14 deficytowych zawodów. Co zatem warto teraz studiować, a które kierunki dadzą zawód w pewnych miejscach nadwyżkowy?
Zawody nadwyżkowe i deficytowe dla osób po studiach.
Gazeta.pl
Zaskoczeniem przy zbieraniu danych było dla nas to, że na poziomie ogólnopolskim nie mamy nadwyżek w żadnych zawodach, wymagających wyższego wykształcenia. Postanowiliśmy zejść niżej, na poziom województw i tam jest znacznie ciekawiej

- mówi Katarzyna Dębkowska, kierowniczka Zespołu Foresightu Gospodarczego Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Jej zespół przygotował właśnie raport pod tytułem "Absolwenci uczelni na polskim rynku pracy". Jest w nim kilka ciekawych wniosków.  

Zobacz wideo Czego się uczyć, żeby mieć dobrą pracę? "Ważne są umiejętności i kompetencje"

Praca po studiach. Lista zawodów deficytowych

Zanim nieco więcej o wspomnianych przez ekspertkę nadwyżkach, przyjrzyjmy się deficytom, na razie w skali kraju. Eksperci PIE przygotowali listę zawodów (z wymaganym ukończeniem studiów), w przypadku których najbardziej brakuje pracowników. Tych zawodów na 2024 rok jest według prognozy 14 i są to:

  • fizjoterapeuci,
  • lekarze,
  • pielęgniarki,
  • położne,
  • pracownicy ds. rachunkowości i księgowości,
  • samodzielni księgowi,
  • psycholodzy,
  • psychoterapeuci,
  • nauczyciele praktycznej nauki zawodu,
  • nauczyciele przedmiotów ogólnokształcących,
  • nauczyciele przedmiotów zawodowych,
  • nauczyciele przedszkoli,
  • nauczyciele szkół specjalnych i oddziałów integracyjnych,
  • pracownicy służb mundurowych.

Widać wyraźnie szczególną potrzebę rynku pracy dotyczącą zawodów medycznych. Pielęgniarki znajdują się na deficytowej liście bez przerwy od 2016 roku, lekarze dołączyli do tego grona w 2019 roku. W prognozie nie widać już obecnego przez dwa lata braku ratowników medycznych. Lekarzy, pielęgniarek i położonych brakuje we wszystkich województwach w Polsce. Te grupy zawodowe w ostatnich latach walczyły o poprawę warunków pracy, w tym wynagrodzeń. Z częściowym przynajmniej sukcesem. 

Jeśli chodzi o pielęgniarki, to w niektórych województwach wskaźnik mierzący czas potrzebny do znalezienia pracy, był na poziomie zero. To znaczy, że nie ma żadnego ryzyka bezrobocia po ukończeniu studiów pielęgniarskich. Praca jest od razu i to, jak się okazuje, całkiem już nieźle płatna

- mówi nam ekspertka PIE. 

Od 1 lipca tego roku płaca minimalna dla pielęgniarek i położnych wynosi - w zależności od wykształcenia - od 6726,15 zł do 9230 zł brutto. Przy czym Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych wskazuje, że 66 proc. pielęgniarek i położnych zarabia tę niższą kwotę, a najwyższą realnie jedynie 6 proc. (przytaczamy za "Dziennikiem Gazetą Prawną"). 

Brakuje bardzo oczywiście zawodów medycznych, ale deficytową grupą, która nas trochę zaskoczyła, są nauczyciele. Konkretni, bo brakuje przede wszystkim nauczycieli sprofilowanych, praktycznej nauki zawodów czy kierunków zawodowych. W nieco mniejszej skali także nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących

- zwraca uwagę Katarzyna Dębkowska. Nauczycieli brakuje, bo (często rozczarowani wynagrodzeniami) odchodzą z zawodu. Te braki są bolesne także w sytuacji, w której zapowiadano (za rządu poprzedniej ekipy) odbudowę szkolnictwa zawodowego (takie jednostki przemianowano na szkoły i technika branżowe). 

Zawody nadwyżkowe i deficytowe.
Zawody nadwyżkowe i deficytowe.Grafika: Gazeta.pl. źródło: PIE

Poszukiwani są też coraz bardziej psycholodzy (którzy zresztą zatrudnienie mogą teraz znaleźć i poza swoim zawodem) i w tym roku mocno wyraźnie pracownicy służb mundurowych. Według danych Komendy Głównej Policji na 1 września liczba wakatów w tej organizacji wzrosła o 183 w ciągu miesiąca, do 14 839 (na 94 084 zatrudnionych funkcjonariuszy). 

Regionalne różnice

Najpopularniejsze kierunki studiów w Polsce to: zarządzanie, informatyka, administracja, logistyka i ekonomia. Jednocześnie niekoniecznie odpowiadają one zawodom pożądanym na rynku pracy. Co więcej, jeden z nich to zawód nadwyżkowy w największej liczbie województw - aż siedmiu. Chodzi o ekonomię, która jest jednocześnie kierunkiem popularnym w lubelskim, małopolskim, podlaskim i świętokrzyskim. To znaczy, że wybiera ją tam zbyt wiele osób, jeśli spojrzeć na realne potrzeby rynku pracy. 

Jak już wspominaliśmy na początku, w raporcie PIE nie widać, by w skali kraju były zawody nadwyżkowe (choć z taką sytuacją mieliśmy do czynienia we wcześniejszych latach), ale na poziomie województw już tak. Są to (według prognozy na 2024 r.): technologia żywności, ekonomia, dietetyka, socjologia, politologia, historia, filozofia i kulturoznawstwo, głównie w podkarpackim i lubelskim. W pierwszym z nich nadmiarowych zawodów jest aż siedem (wszystkie wymienione poza socjologami), w drugim pięć (ekonomiści, filozofowie, historycy, politolodzy, kulturoznawcy). Jeszcze tylko w pięciu województwach wyróżniono w ogóle zawód nadmiarowy - i jest nim ekonomista (małopolskie, opolskie, podlaskie, pomorskie, świętokrzyskie). 

"Oznacza to, że zostały poniesione koszty edukacji, a umiejętności absolwentów tych kierunków studiów są niezgodne z regionalnymi potrzebami rynku pracy. W sytuacji zmniejszającej się liczby studentów i niezaspokojonych potrzeb pracodawców jest to poważny problem" - pisze w swoim raporcie PIE.

Wygląda na to, że oferta edukacyjna nie jest tam do końca dostosowana do potrzeb. W Lublinie na przykład dominują kierunki humanistyczne, a rynek pracy szybko nasyca się absolwentami tych zawodów

- zauważa Katarzyna Dębkowska. 

Jak zauważają analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, niewiele jest kierunków jednocześnie popularnych i odpowiadających na deficyty na rynku pracy. Są to: pielęgniarstwo (13 949 absolwentów w 2022 roku w kraju), finanse i rachunkowość (11 981 osób) i pedagogika (13 252). W trzech województwach - lubuskim, podlaskim i warmińsko-mazurskim - wyróżniono tylko po jednym kierunku studiów, który mieści się w powyższej grupie (w lubuskim to pedagogika, w dwóch pozostałych pielęgniarstwo). To też nie świadczy dobrze o dopasowaniu wykształcenia osób po studiach do lokalnego rynku pracy. 

W grupie kierunków studiów, które są popularne, ale nie odpowiadają na deficyty rynku pracy, są: zarządzanie (22 021 absolwentów w 2022 roku), informatyka (11 472), logistyka (7 574) oraz wspomniana wcześniej już ekonomia (7 185). Zastanawiać może tutaj informatyka - czyżby boom na pracę w tej branży (bardzo szerokiej pamiętajmy) się kończył? Niekoniecznie.

Informatyka była, jest i myślę, że będzie popularna. Mówimy jednak o specyficznej grupie zawodowej. Informatycy owszem, znajdują pracę na etat, ale z danych barometru zawodów nie wynika, by był to zawód mocno poszukiwany, ani by było ich w nadmiarze - jest równowaga. Być może chodzi o to, że informatycy często zakładają własne firmy i przedsiębiorcy współpracują z nimi na zasadzie B2B [business to business - red.], nie zgłaszając, że potrzebują takich pracowników

- zastanawia się ekspertka PIE. 

Jest jeszcze grupa kierunków studiów, które kształcą w zawodach deficytowych, ale kończy je mniej osób - za mało, by wypełnić braki na rynku pracy. To psychologia (5 616), kierunek lekarski (5 566), fizjoterapia (4 600) i położnictwo (2 220).

Kto zarobi najwięcej?

W swoim raporcie Polski Instytut Ekonomiczny (opierając się na danych z bazy Ekonomicznych Losów Absolwentów) sprawdził także pensje osób w pierwszym roku po studiach (ważna uwaga: przedstawione na poniższej grafice poziomy zarobków dotyczą 2022 roku). Średnie wynagrodzenie absolwentów w tym okresie wyniosło 5384 zł brutto. 

Zarobki po studiach
Zarobki po studiachGrafika: Gazeta.pl. źródło: PIE

Informatyka na pierwszym miejscu nikogo nie dziwi, choć zastanawiać może bardzo wysokie miejsce pielęgniarstwa w porównaniu z kierunkiem medycznym. Związane jest to z inną budową ścieżki rozwoju zawodowego - młodzi lekarze, rozpoczynając pierwszą pracę, mają przed sobą jeszcze kilka lat stażu i dokształcania. Z drugiej strony, wyjątkowo mało na tym tle zarabiają tuż po studiach przedstawiciele deficytowych fizjoterapii i pedagogiki. Ważna uwaga: przedstawione na poniższej grafice poziomy zarobków dotyczą 2022 roku.

Jednak zwykle absolwenci kierunków deficytowych, wykonujący potem deficytowe zawody, zarabiają więcej niż wynoszą średnie zarobki w ich powiecie zamieszkania (choć nie tylko oni). W skali kraju PIE wyróżnił trzy zawody, w przypadku których wynagrodzenie jest większe niż średnio w miejscu zamieszkania i jednocześnie ryzyko bezrobocia jest dla tych zawodów najniższe. To deficytowe pielęgniarstwo i położnictwo oraz niedeficytowa, ale popularna informatyka. 

Nie znaleźliśmy żadnego zawodu w naszych badaniach, który można by przypisać do kategorii, w której zarobki są niższe niż przeciętne w powiecie zamieszkania i jednocześnie trudno w danym zawodzie znaleźć pracę. To się wiąże z tym, że stopa bezrobocia jest u nas bardzo niska i rynek pracy za bardzo nie "przebiera", mając do dyspozycji kandydatów - absolwentów

- podkreśla Katarzyna Dębkowska. 

Maria Mazurek
Więcej o: