Rząd zamierza znowelizować ustawę o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę, o czym pisaliśmy na Next.gazeta.pl. Plany Ministerstwa Infrastruktury zakładają m.in. wprowadzenie rozwiązania, które kryje się pod hasłem "1000 litrów wody za darmo". Resort chce, aby pierwszy tysiąc litrów wody był darmowy lub kosztował symboliczną złotówkę. Kolejne dwa tysiące miałyby być tańsze niż obecnie, a czwarty i każdy następny tysiąc - droższe. Zarząd Śląskiego Związku Gmin i Powiatów 10 października przyjął dokument, w którym skomentowano plany ministerstwa.
Śląscy samorządowcy skrytykowali pomysł "1000 litrów wody za darmo". Stwierdzili, że proponowane zmiany zmniejszą przychody branży wodociągowo-kanalizacyjnej, co ich zdaniem może mieć "katastrofalne skutki".
"Tylko właściwie ustalony poziom taryf jest w stanie zapewnić należyte utrzymanie posiadanej infrastruktury i wysoką jakość usług. Taryfy te są jednak nadal niewystarczające, by w dalszej perspektywie utrzymać stałą jakość i bezpieczeństwo wody" - czytamy w komunikacie. Samorządowcy dodali, że hasło "darmowa woda" to "sformułowanie populistyczne, niezgodne z realną sytuacją". Zauważyli, że koszty związane z wprowadzeniem takiego rozwiązania będą musiały zostać w jakiś sposób pokryte.
Samorządowcy ze Śląska obawiają się, że w związku z zapowiadanymi przez rząd zmianami gminy będą musiały stosować system dopłat, aby zbilansować koszty, jakie mogą ponosić spółki wodociągowe. "Najprościej rzecz ujmując: pierwszy, darmowy metr sześcienny wody zostanie najprawdopodobniej skompensowany drastyczną podwyżką drugiego, trzeciego i kolejnego. Dziś większość indywidualnych klientów zużywa 2-3 metry sześcienne wody na osobę na miesiąc. Istnieje zatem realna obawa o utrzymanie stabilności finansowania systemu" - napisano w oświadczeniu zarządu Śląskiego Związku Gmin i Powiatów.