W ostatnim czasie w polskim rządzie trwa dyskusja na temat zmian ws. dostępu i cen alkoholu w Polsce. Jest ona pokłosiem kontrowersji dotyczących wprowadzenia do sprzedaży przypominających musy owocowe alkotubek oraz serii śmiertelnych wypadków - do których doprowadzili nietrzeźwi kierowcy. Więcej na ten temat pisaliśmy m.in. w tekstach: "To koniec alkotubek. Nowe rozporządzenie mówi, w czym może być sprzedawany alkohol" oraz "Będą nowe zasady sprzedaży alkoholu. Ogłosiła to ministerka zdrowia".
W trakcie czwartkowego posiedzenia Sejmu głos ws. niskich cen alkoholi w Polsce zabrał szef KAS i wiceminister finansów Marcin Łoboda. Na zapytanie o wprowadzenie ich minimalnej wysokości stwierdził, że rząd nie ma na to bezpośredniego wpływu, ponieważ ustalanie cen leży w rękach producentów. Zwrócił również uwagę, że inne kraje członkowskie UE także nie posiadają związanych z tym regulacji.
Na kontrowersje związane z alkoholem rząd ma zareagować, tworząc nową ścieżkę akcyzową do 2027 roku. Jak poinformował Łoboda, "jeżeli chodzi o pół litra wódki 40-procentowej, bo tam jest stawka kwotowa (...), to jest 15,22 zł w 2024 roku - w 2025 roku to już będzie 16 złotych". Co roku podatek akcyzowy będzie przy tym wzrastał o 5 proc.
Jak niedawno omawialiśmy, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia wiceszef resortu Wojciech Konieczny zapowiedział wprowadzenie zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. MZ zamierza tym samym zakazać sprzedaży alkoholu w postaci musu, żelu czy kryształków, a jego opakowania o małej pojemności będą musiały być wykonywane jedynie ze szkła lub metalu.
Inne zaproponowane rozwiązania dotyczyły też ograniczenia dostępności alkoholu - resort zdrowia chciałby m.in. wprowadzić zakaz sprzedaży detalicznej napojów alkoholowych przez internet.