O godzinie 10 rozpoczęło się trzydniowe posiedzenie Sejmu. Zaczęło się od orędzia prezydenta Andrzeja Dudy. Kancelaria Prezydenta przekazała, że ma być ono poświęcone rocznicy wyborów parlamentarnych. Gdy prezydent wyszedł na mównicę, mocno przejechał się po polityce gospodarczej rządu.
- Polacy chcą dynamicznie rozwijającej się Polski. Chcą rządu, który realizuje ambitne przedsięwzięcia, nowoczesne, na miarę czasu i wyzwań przyszłości. Chcą dalekowzrocznej polityki. Mówiłem o tym z tego miejsca przed rokiem - mówił Andrzej Duda. - Chcemy Polski, która rozwija swój potencjał, w której tworzone są dobrze płatne miejsca pracy dla swoich obywateli. Polski, która będzie z sukcesem konkurować w kolejnych dziedzinach gospodarki z innymi państwami, także tymi najpotężniejszymi - deklarował prezydent.
Podkreślał jednak, że "aby tak się stało, potrzebna jest dalekowzroczna polityka rozwojowa oraz wielkie inwestycje infrastrukturalne, które staną się kołem zamachowym państwa". - Państwa dużego w skali Europy. Te wielkie przedsięwzięcia, które muszą być rozłożone na wiele lat, a często i dziesięcioleci, wymagają porozumienia wykraczającego poza interesy jednej, dwóch czy nawet trzech kadencji parlamentu - mówił Andrzej Duda i wspominał Radę Gabinetową z lutego, którą poświęcono inwestycjom.
- Polski nie stać na dalsze opóźnianie inwestycji infrastrukturalnych, bo to od nich zależy, czy zrealizujemy nasze ambicje i Polska będzie w przyszłości nowoczesnym państwem. Wygrywają ci, którzy odważnie stawiają na rozwój - podkreślał prezydent podczas orędzia.
- Dzisiaj to, co dzieje się, lub lepiej powiedzieć, co się nie dzieje, budzi nie tylko mój niepokój, ale i milionów Polaków. Najlepszym tego dowodem jest kampania społeczna "Tak dla CPK". To coś więcej niż głos zniecierpliwienia, sygnał ostrzegawczy. To głos irytacji na rządzących, że wraz z czasem marnują dziejową szansę na skokowy rozwój cywilizacyjny naszej ojczyzny - mówił Andrzej Duda w Sejmie. Przekonywał, że CPK uczyni Polskę "kluczowym węzłem komunikacyjnym".
Andrzej Duda wymieniał także konieczność inwestowania w porty, drogi oraz elektrownie atomowe. - Polska potrzebuje stabilnych źródeł energii, które będą w stanie zasilać naszą gospodarkę przez kolejne dekady i spełnią wymagania transformacji energetycznej, a przede wszystkim ochronę klimatu, którą stawia przed nami Europa i świat. Dlatego musimy postawić na budowę elektrowni atomowych - wymieniał prezydent. Rozwijanie atomu to według Andrzeja Dudy "krok w stronę niezależności energetycznej, kluczowej w obliczu globalnych wyzwań klimatycznych i geopolitycznych". - Elektrownie atomowe to przyszłość polskiej eneregtyki - dodawał.
- Wszystkie ekspertyzy zostały wykonane. Pora wreszcie działać. Tego oczekują Polacy, którzy mają swoją dumę i znają swoją wartość - zachęcał Andrzej Duda. - Trzeba sobie powiedzieć uczciwie, sprawy wielkich inwestycji ewidentnie nie stały się priorytetem obecnego rządu. Raczej odwrotnie. Okoliczności pokazują, że zostały zepchnięte na dalszy plan - mówił Duda, zaznaczając, że obecnie rząd zajmuje się "polowaniem na czarownice" i "zaspokajaniem najniższych instynktów".
W wystąpieniu oberwało się również finansom publicznym państwa. - Deficyt budżetowy został drastycznie powiększony. Skąd nagle niepokojące informacje o stanie finansów publicznych? Dlaczego do niedawna rekordowe zyski spółek Skarbu Państwa dzisiaj gwałtownie spadają? Czy to wszystko oznacza powrót do filozofii "pieniędzy nie ma i nie będzie"? - pytał retorycznie prezydent.
Dzień przed orędziem prezydenta (16 października) Ministerstwo Finansów podało, że deficyt budżetu państwa w pierwszych dziewięciu miesiącach roku wyniósł 107 miliardów 285 milionów złotych. To 58,3 procent założonego planu.