W zasadzie jest lepiej, niż się spodziewano. Chiński PKB w trzecim kwartale wzrósł o 4,6 proc. rok do roku. Wprawdzie wolniej, niż kwartał wcześniej (było +4,7 proc.), ale nieco lepiej, niż zakładała średnia oczekiwań ekspertów według Reutersa (+4,5 proc.). Do tego inne dane, które nad ranem polskiego czasu napłynęły z Chin (o nich za chwilę), także były lepsze od prognozowanych. Tyle czy to oznacza, że Chinom udało się już wreszcie odbić w tempie, który pozwala na realizację celu Komunistycznej Partii Chin?
Wzrost w trzecim kwartale jest najsłabszym od początku 2023 roku (wtedy wyniósł 4,5 proc.). I choć zgodnie z realiami europejskimi wydaje się bardzo solidny, to dla bardzo dynamicznie rozwijającej się przez (przedcovidowe) lata gospodarki chińskiej - drugiej największej na świecie - już niekoniecznie wielki sukces. Pekin stawia sobie na cały ten rok oficjalny cel wzrostu na poziomie "około 5 procent". Tymczasem dotychczasowe dane z tego roku wskazują, że trochę może zabraknąć.
"Ponieważ realny PKB wzrósł o 4,8 proc. w pierwszych trzech kwartałach roku, cel całorocznego wzrostu PKB na poziomie około 5 proc. jest obecnie w zasięgu ręki dzięki dodatkowym stymulacjom w czwartym kwartale" - mówi Tianchen Xu, starszy ekonomista w The Economist Intelligence Unit, cytowany przez CNBC.
Takie stymulacje, które mają na celu pobudzenie gospodarki do mocniejszego odbicia, Chiny ogłosiły już w zeszłym miesiącu, po serii rozczarowujących danych. Rośnie jednak oczekiwanie na kolejny pakiet stymulacyjny, a dzisiejszy odczyt PKB może takie oczekiwanie wzmacniać. Chińskie biuro statystyczne w komentarzu do danych napisało, że gospodarka jest "ogólnie stabilna i odnotowuje stały postęp", nawet w obliczu "skomplikowanego i trudnego otoczenia zewnętrznego" oraz skomplikowanego rozwoju gospodarczego kraju (cytujemy za Associated Press).
Wraz z dynamiką PKB poznaliśmy kilka innych odczytów. Produkcja przemysłowa w Chinach zwiększyła się we wrześniu o 5,6 proc. rok do roku - mocniej niż się spodziewano (oczekiwano 4,6 proc. wzrostu), a sprzedaż detaliczna poszła w górę o 3,2 proc. (oczekiwano +2,4 proc.), przyspieszając wzrost. Chińczycy wreszcie zobaczyli więc lekką poprawę w danych.
Od czasu pandemii koronawirusa, która w Chinach oznaczała liczne i surowe lockdowny na dużych i znaczących gospodarczo obszarach kraju, gospodarka nie może się mocno odbić. Rozczarowuje postawa konsumentów, którzy najwyraźniej nie czują się na tyle pewnie, by znacząco zwiększyć wydawanie pieniędzy.
- Żeby zwiększyć popyt, trzeba by dać chińskim rodzinom większy udział w konsumpcji PKB. Jest on teraz bardzo niski, nawet jak na poziom państwa rozwijającego się, a co dopiero takiego, które ma aspiracje do dogonienia państw rozwiniętych. Ten udział się nie zwiększy, bo nie ma w Chinach de facto działającego systemu zabezpieczeń społecznych. Poziom usług społecznych jest tak niski, że wymusza na rodzinach dużą stopę oszczędności. Chińczycy muszą oszczędzać na starość, bo emerytura będzie bardzo niska, na chorobę, bo ubezpieczenie pokrywa tylko bardzo podstawowe usługi, na edukację dzieci, która tylko teoretycznie jest darmowa, a potem na pomoc dzieciom w starcie w dorosłe życie - wyjaśniał w niedawnej rozmowie z Next.gazeta.pl dr Michał Bogusz, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.
Poważnym kłopotem - i to narastającym od lat, jeszcze przed pandemią - jest kryzys na rynku nieruchomości. Według najnowszych danych, inwestycje w nieruchomości w Chinach w ciągu pierwszych trzech kwartałów roku (w okresie styczeń - wrzesień) spadły o 17,1 proc. rok do roku, a liczba rozpoczętych nowych budów mierzona według powierzchni użytkowej spadła o 22,2 proc. W samym wrześniu ceny nieruchomości zmniejszyły się o 5,8 proc.
- Kłopoty biorą się z tego, że jest to rynek przegrzany. W Chinach wybudowano już według szacunków powierzchnię mieszkalną wystarczającą do pomieszczenia około dwóch miliardów ludzi - to 600 milionów więcej, niż liczy populacja kraju. Wiele tych mieszkań stoi pustych, powstawały jako inwestycyjne i w tym celu były kupowane - wyjaśniał nam Michał Bogusz. Całą rozmowę z ekspertem można przeczytać tutaj: Wszyscy wiedzą, co zrobić, ale nikt nie chce. Chiny nie mogą się odbić gospodarczo. O co chodzi?
Warto pamiętać, że chińska gospodarka jest kluczowa dla całego świata, nie tylko dlatego, że wciąż jeszcze w dużej mierze pozostaje globalną "fabryką". Od tempa wzrostu w Chinach zależy na przykład popyt na surowce, w tym ropę naftową, której są największym konsumentem. Jeśli Chińczycy gospodarczo hamują i produkują mniej, to popyt na ropę z ich strony się zmniejsza, co może wpływać na globalne ceny surowca.