Rzecznik Sił Obronnych Izraela, kontradmirał Daniel Hagari, stwierdził, że wojsko zlokalizowało bunkier Hezbollahu pod szpitalem w Bejrucie, w którym grupa terrorystyczna przechowuje ponad 500 milionów dolarów w złocie i gotówce. Izrael przekazał również, że nie zaatakuje placówki, ale "będzie kontynuował ataki na instytucje finansowe Hezbollahu".
Na konferencji prasowej Daniel Hagari pokazał prezentację graficzną jednego z bunkrów zabitego pod koniec września przywódcy Hezbollahu Hassana Nasrallaha, który ma znajdować się pod szpitalem Sahel w Bejrucie. - Bunkier został celowo umieszczony pod szpitalem i znajduje się w nim ponad pół miliarda dolarów w gotówce i złocie. Te pieniądze można było przeznaczyć na odbudowę Libanu, ale przeznaczono je na odbudowę Hezbollahu - powiedział Hagari cytowany przez "The Times of Israel".
Fadi Alameh, libański parlamentarzysta i dyrektor szpitala Sahel, w rozmowie z Reutersem stwierdził, że Izrael wysuwa fałszywe i oszczercze twierdzenia. Zaapelował do libańskiej armii, aby przeprowadziła inspekcję w placówce i udowodniła, że Sahel "dysponuje jedynie salami operacyjnymi, pacjentami i kostnicą". Jednocześnie Alameh przekazał, że zarządził ewakuację szpitala.
Tymczasem libańskie Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że po ostatnim izraelskim ataku nieopodal innego szpitala - Rafika Haririego w Bejrucie - są ofiary. 13 osób zginęło, a 57 osób zostało rannych. Izrael ostrzelał okolice najważniejszego szpitala w stolicy Libanu, w wyniku czego koło placówki doszło do kilku eksplozji. Libańskie media informowały również o izraelskich uderzeniach lotniczych na południowe przedmieścia stolicy, w tym nie atakowaną dotąd dzielnicę Ouzai. Izraelska armia zapowiedziała wcześniej kolejne ataki na obiekty Hezbollahu w Libanie. Wezwała też mieszkańców południowych przedmieść Bejrutu do ewakuacji. Z kolei Hezbollah poinformował o ostrzelaniu izraelskiej bazy wywiadu wojskowego na przedmieściach Tel Awiwu oraz bazy marynarki wojennej nieopodal Hajfy. Nie ma informacji na temat ewentualnych ofiar lub strat. Wcześniej w Tel Awiwie ogłoszono alarm powietrzny.
W oświadczeniu przedstawiciele Hezbollahu twierdzą, że wystrzelili "salwę rakiet" w kierunku bazy wywiadu wojskowego Glilot oraz bazy morskiej Stella Maris na północny zachód od Hajfy w północnym Izraelu. Strona izraelska poinformowała z kolei, że w środkowej części kraju zidentyfikowano około pięciu pocisków, które przedostały się z terytorium Libanu. Armia Izraela twierdzi, że większość z nich została przechwycona. Na północy Izraela, w Górnej Galilei i na północnych Wzgórzach Golan zidentyfikowano około 15 pocisków nadlatujących z Libanu. Według izraelskiego dowództwa część z nich została przechwycona, a reszta spadła na otwartym terenie. Według strony libańskiej od czasu zaostrzenia konfliktu pomiędzy Izraelem a Hezbollahem na terenie Libanu zginęło co najmniej 2 467 osób.