Końca wojny w Ukrainie niestety nie widać, a wiele państw nadal wspiera i pomaga broniącej się Ukrainie. Prezes niemieckiego koncernu zbrojeniowego Rheinmetall Armin Papperger powiedział w wywiadzie dla TSN, że jego firma rozpoczęła produkcję nowego sprzętu dla Ukrainy.
Niemiecki przedsiębiorca ogłosił, że w ramach wsparcia Ukrainy rozpoczęła się produkcja dziesięciu bojowych wozów piechoty wersji KF 41 Lynx. Pierwsza partia sprzętu ma trafić do Ukrainy jeszcze w tym roku. Papperger zaznaczył, że Kijów potrzebuje trzy tysiące takich pojazdów. - Ukraina faktycznie potrzebowałaby 3 000 bojowych wozów piechoty Lynx, ale nie ma na to budżetu - powiedział prezes Rheinmetallu.
Co więcej, Armin Papperger ogłosił, że jedna z czterech planowanych fabryk już funkcjonuje w Ukrainie. Serwisuje się tam wozy bojowe piechoty. - Ukraiński przemysł obronny jest naszym partnerem - stwierdził Papperger. Drugi zakład ma być przeznaczony na produkcję prochu strzelniczego, który jest niezbędny do produkcji amunicji. Trzecia fabryka będzie produkowała amunicję zgodnie ze standardami NATO, a czwarty zakład zajmie się produkcją systemów przeciwlotniczych.
Po zapowiedziach i deklaracjach prezesa niemieckiego koncernu zbrojeniowego Dmitrij Miedwiediew zagroził na platformie Telegram zniszczeniem fabryki działającej w Ukrainie. "Zgodnie z wcześniejszą obietnicą, z niecierpliwością czekamy na świąteczne rosyjskie fajerwerki bezpośrednio w miejscu produkcji" - napisał zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji.
Do gróźb ze strony Rosji w sprawie Rheinmetallu dochodziło już wcześniej. Dotyczyły zamówienia na budowę fabryki amunicji w Ukrainie. - Przypominamy, że każda fabryka w Ukrainie jest uzasadnionym celem dla rosyjskiej armii - stwierdził cytowany przez portal Merkur.de rzecznik MSZ Rosji Andriej Nastasjin.