Czesi wściekli na Polaków. Nie podoba im się, co robimy przy granicy. "Otoczą nas"

Czesi obawiają się, że farma wiatrowa, którą budują Polacy przy granicy otoczy ich miasta. Docelowo ma tam powstać siedemnaście turbin o wysokości 160 metrów. Co gorsza dla Czechów, niewiele mogą z tym zrobić. Prawo jest po naszej stronie, chociaż Czesi mają jeszcze narzędzia, aby wstrzymać budowę farm wiatrowych.
Farma wiatrowa (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Damian Kramski / Agencja Wyborcza.pl

Mieszkańcy przygranicznych terenów z Polską niechętnie patrzą na elektrownie wiatrowe. Wiosną w miejscowości Stará Červená Voda przeprowadzono referendum, które zatrzymało powstanie na jej terenie farm fotowoltaicznych i wiatrowych. Kawałek dalej jest jednak polska granica, a za nią czeskie referenda, które nie mają mocy prawnej.  

Zobacz wideo Dominika Taranko: W przyszłości mieszkańcy będą mogli mieć udziały w lokalnych farmach wiatrowych

Czesi nie chcą farm wiatrowych. "Turbiny nas otoczą"

Jak podaje portal Denik.cz, dwa tygodnie temu wyciekła informacja, iż do Urzędu Miejskiego w Otmuchowie (woj. opolskie) wpłynął wniosek o zgodę na budowę elektrowni wiatrowej. Ma znajdować się po polskiej stronie, ale tuż przy granicy z Czechami. Z jednej strony nie jest to więc sprawa czeska a z drugiej jak najbardziej. 

Farma wiatrowa, która ma powstać, to łącznie siedemnaście turbin. Dwanaście z nich znajduje się w pobliżu granicy państwa, niektóre zaledwie kilkaset metrów od niej. Każda z nich ma mieć 160 metrów wysokości. Czeskie media opisują, że "turbiny wręcz otoczą" nie tylko miejscowość Stará Červená Voda, ale w jeszcze większym stopniu wpłyną na krajobraz miasta Vidnava.  

Polacy chcą zbudować farmy wiatrowe i Czesi niewiele mogą. "Będzie problem"

I co? I właściwie nic. Czesi mają w tej sprawie związane ręce. - Myślę, że będzie z tym problem. Jeżeli władze w Polsce tego nie zakażą, to nic z tym nie zrobimy. Odległości separacji będą przestrzegane, wszystko będzie zgodne z prawem. Tendencja jest taka, że jest wola po stronie polskiej do budowy tych obiektów - mówił w rozmowie z Denik.cz burmistrz Stará Červená Voda Miroslav Frencl.  

Jedyną nadzieją Czechów na zatrzymanie inwestycji jest międzynarodowa ocena oddziaływania na środowisko. To jedyny dokument, na który Czesi będą mieli wpływ. Na razie jednak przygotowywana jest uchwała o rozpoczęciu procedowania planu zagospodarowania przestrzennego dla inwestycji.  

Więcej o: