Niezwykła historia. Miasteczko dostało fortunę od człowieka, który nigdy w nim nie był

Miasteczko Thiberville w Normandii otrzymało nieoczekiwany przypływ gotówki. To miliony euro, suma pięciokrotnie przekracza budżet tej miejscowości. Kim był darczyńca?
Bazylika w Lisieux - zdjęcie ilustracyjne
Fot. FreeProd33/Shutterstock/Commune de Thiberville/Facebook

Miliony dla miasteczka: 91-letni paryżanin, który zmarł kilka miesięcy temu, przekazał francuskiemu miasteczku w spadku większość swojego majątku szacowanego na 10 mln euro. Roger Thiberville nigdy nie odwiedził normandzkiego miasta, ale nosił nazwisko takie samo jak nazwa maleńkiej miejscowości liczącej w sumie ponad 1700 osób - opisuje niezwykłą historię "The Guardian". 

Kim był Thiberville: Pracował jako meteorolog w Paryżu, majątek odziedziczył po rodzicach, właścicielach winnic. Posiadał cztery apartamenty w 15. dzielnicy miasta. Paryżanin zostawił Thiberville ogromny majątek, ale miał jeden warunek: chciał być pochowany na tamtejszym cmentarzu

Zobacz wideo Francuski rząd upadł w rekordowym tempie. Co stoi za tą spektakularną katastrofą?

Burmistrz i mieszkańcy zaskoczeni: - To wyjątkowa suma pieniędzy. Oczywiście kwota ta przekracza wszelkie wyobrażenia, Jeszcze nie wiemy, co z nią zrobimy - powiedział burmistrz Thiberville Guy Paris lokalnej stacji radiowej France Bleu. Francuska gmina na pewno zamierza teraz spłacić kredyt bankowy w wysokości ponad 400 000 euro, który został wykorzystany na budowę nowej szkoły podstawowej.

Niewyróżniające się miasteczko: "Thiberville to niepozorne miasteczko, które może pochwalić się zamkiem z końca XIX wieku oraz dawną fabryką wstążek, ale poza tym nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych normandzkich gmin" - pisze "The Guardian". Najbliższą większą atrakcją jest ogromna bazylika w Lisieux, oddalona od miasteczka 16 km, która została zbudowana na cześć św. Teresy i otwarta w latach 50. XX wieku.

Zobacz też: Zmiany w testamentach. Więcej w tekście pt. "Testamenty czeka rewolucja. Ostatnią wolę będzie można nagrać telefonem"

Źródło: The Guardian

Więcej o: