Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych i główna nadal wynosi 5,75 proc. To akurat żadne zaskoczenie, nikt nie spodziewał się innej decyzji. Zaskoczyć może za to prezes NBP i jednocześnie przewodniczący RPP. Adam Glapiński podczas ostatniej konferencji prasowej zniweczył nadzieje na obniżki stóp w tym roku. Tyle że od tamtego czasu trochę się zmieniło. Dostaliśmy lepsze od spodziewanych dane o inflacji - jej główna miara wyniosła w grudniu 4,7 proc. (początkowo spodziewano się 5 proc.), a inflacja bazowa, którą RPP pilnie śledzi (bo ruchy Rady mają na nią wpływ) spadła do 4,0 proc. z 4,3 proc. w listopadzie. Co mówi dziś Adam Glapiński? Relacjonowaliśmy na bieżąco poniżej:
Prezes NBP zaczął od prośby związanej z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. - Chciałem poprosić, żeby nie wciągać NBP w trwającą kampanię wyborczą - powiedział. - Jesteśmy niezależnym bankiem centralnym, w tym niezależnym politycznie bankiem centralnym - dodał.
W grudniu inflacja prawie dwukrotnie przekraczała cel inflacyjny. W najbliższych miesiącach prawdopodobnie jeszcze wzrośnie i znajdzie się powyżej 5 procent. Inflację podbija wzrost cen energii oraz inne decyzje regulacyjno-podatkowe. [...] Do tego dochodzi wysoka dynamika cen usług rynkowych. Co równie ważne, prognozy wskazują, że inflacja w najbliższych kwartałach nie będzie spadać w kierunku celu inflacyjnego NBP. Wynika to w dużym stopniu z przyjętych ostatnio przez parlament rozwiązań w zakresie cen energii
- powiedział prezes Glapiński. Jak podkreślił, "pod koniec roku inflacja może być niemal taka jak obecnie, może o 0,1-0,2 punktu procentowego niższa". Wini za to przede wszystkim ceny energii, którym poświęcił dość dużo czasu, sugerując, że za ich wzrost odpowiadają decyzje regulacyjne i władz (częściowe odmrożenie).
Dyskusje o ewentualnych obniżkach stóp procentowych musimy odłożyć na jeszcze jakiś czas. To jest zmiana sytuacji, bo jeszcze dwa miesiące temu wydawało się, ze inflacja osiągnie swój szczyt na początku 2025 roku i potem będzie się systematycznie obniżać
- mówi dalej prezes NBP. Przypomniał, że wtedy RPP sugerowała, że rozmowy o możliwych cięciach stóp będą mogły zacząć się w marcu.
Adam Glapiński zwrócił uwagę na oczekiwania inflacyjne konsumentów, które także mogą podbijać wskaźnik inflacji. Przywołał też dwucyfrowy wzrost płac, niskie bezrobocie i spodziewane przyspieszenie wzrostu gospodarczego - w polskiej gospodarce sytuacja jest dobra, ale to jednocześnie działa proinflacyjnie.
Prezes NBP mówił też, że bank obserwuje uważnie wyraźnie podwyższoną inflację bazową (czyli bez cen żywności i energii), która jest wyższa niż w połowie ubiegłego roku. Według aktualnych prognoz, na które się powołał, także w tym roku ma utrzymywać się na podwyższonym poziomie w okolicach 4 proc.
- Nie przesądzamy jednak w żaden sposób, jakie decyzje będziemy podejmować w kolejnych kwartałach - podkreślił Glapiński. - Może dużo się zmienić, i w kraju, i za granicą. Będziemy podejmować decyzje w zależności od napływających danych.
- Zapewniam państwa, że członkowie Rady Polityki Pieniężnej są gotowi obniżać stopy tak szybko, jak to będzie możliwe - mówił dalej prezes, odpowiadając na pytanie dziennikarki. Z kolei na pytanie, czy obecny kurs złotego jest korzystny dla polskiej gospodarki odpowiedział:
Obecny kurs dla gospodarki jest do zaakceptowania. Wysoki kurs złotego jest oczywiście dla NBP i RPP pozytywnie przez pryzmat tego, że działa antyinflacyjnie, ale nie przesadzajmy z tym, to jest nieduży wpływ. Prowadzimy też ankiety wśród przedsiębiorców, jeśli chodzi o to, jak bardzo im przeszkadza dziś wysoki kurs, to jest to na dalekiej pozycji. Oni się martwią brakiem popytu, oni się martwią stagnacją gospodarczą w Niemczech, bo to jest nasz główny partner. To są ich problemy. Martwią się wzrostem płac, napiętym rynkiem pracy.
- Złoty jest przede wszystkim stabilny, jest stabilną walutą - podkreślił.