Jest pierwszy pozew na administrację Donalda Trumpa: Amerykańskie organizacje pracownicze pozywają prezydenta Donalda Trump i Biuro Zarządzania i Budżetu (OMB). Zarzucają im, że członkowie Departamentu Efektywności Rządu (DOGE) nie mają sprawiedliwej równowagi poglądów, ich spotkania odbywają się w tajemnicy i bez powiadomienia opinii publicznej, a zapisy i wyniki pracy nie są dostępne publicznie.
DOGE budzi kontrowersje: Już w listopadzie na stanowisko szefa nowo utworzonego Departamentu Efektywności Rządu (DOGE) zostali wybrani Elon Musk oraz Vivek Ramaswamy, inwestor z branży biotechnologicznej. Zadaniem nowego organu ma być "ograniczenia zbędnych regulacji i niepotrzebnych wydatków". Pozywające Trumpa agencje uważają jednak, że wspominani szefowie "nie reprezentują interesów zwykłych Amerykanów", przez co mogą "narazić na niebezpieczeństwo setki tysięcy zwykłych ludzi".
Dla kogo będzie działać DOGE? - (DOGE - red.) jest nękany zarówno przez konflikty interesów, jak i stronnicze, i ekstremistyczne poglądy libertariańskiej klasy miliarderów - grzmi Robert Weissman, współprzewodniczący Public Citizen. - Nie rozważa, w jaki sposób skuteczniej regulować firmy, aby lepiej chronić konsumentów, jak wyeliminować marnotrawne i nieefektywne dotacje korporacyjne i efektywne inwestycje publiczne, aby uczynić Amerykę silniejszą - dodaje.
Nie udało się dogadać: - (AFGE - red.) nie będzie bezczynnie przyglądać się, jak tajemnicza grupa ultrabogatych osób z poważnymi konfliktami interesów próbuje zliberalizować swoje działania i dać swoim firmom atrakcyjne kontrakty rządowe, jednocześnie zwalniając urzędników państwowych i likwidując instytucje stworzone, by służyć Amerykanom - dodawał Everett Kelley, prezes krajowy AFGE, jednej z pozywających Trumpa organizacji. Zanim jednak zdecydowano się na postawienie sprawy przed sądem zaapelowano o reprezentacje związków pracowników w DOGE. W odpowiedzi przekazano im, że "nie ma miejsca w administracji dla demokratów".
Przeczytaj też: W sumie są warci biliony dolarów. Oto goście na zaprzysiężeniu Trumpa. "Błagali, by tam być".
Źródło: Public Citizen