Rada Polityki Pieniężnej zostawiła bez zmian stopy procentowe. Główna stopa wynosi zatem 5,75 proc. Na tym poziomie pozostaje od października 2023 roku. W komunikacie po posiedzeniu niewiele było nowych wątków, poza odniesieniami do trudnego otoczenia zewnętrznego gospodarki polskiej. RPP pozostaje jastrzębia - czyli mało skłonna do obniżek stóp. Ekonomiści liczą jednak, że w tym roku do cięć dojdzie. Teraz kluczowe jest, co powie prezes NBP i przewodniczący Rady.
Konferencję Adam Glapiński rozpoczął (ponownie) o niewciąganie polskiego banku centralnego w kampanię wyborczą, podkreślając, że bank jest niezależny, także politycznie.
Glapiński podkreślił, że główną przyczyną podjęcia takiej a nie innej decyzji przez RPP jest inflacja.
- Inflacja od lipca wyraźnie wzrosła, w grudniu prawie dwukrotnie przekraczała cel inflacyjny. W najbliższych miesiącach prawdopodobnie jeszcze wzrośnie i znajdzie się powyżej 5 proc. Inflację podbija wzrost cen energii - powiedział prezes.
Inflację podbija cena energii oraz inne decyzje regulacyjno-podatkowe, w tym wyższa stawka podatku VAT na żywność, podwyższenie akcyzy na alkohol i papierosy, wzrost cen zaopatrywania w zimną wodę oraz cen usług kanalizacyjnych. Do tego dochodzi wysoka dynamika cen usług rynkowych
- powtórzył to, co już mówił miesiąc wcześniej.
Glapiński podkreślił, że prognozy inflacji w najbliższych kwartałach wskazują, że inflacja nie będzie w najbliższych kwartałach spadać w kierunku celu NBP. Przypomnijmy: to 2,5 proc. Znów stwierdził, że to efekt decyzji parlamentu ws. cen energii (chodzi o częściowe zniesienie ulg i dopłat do rachunków za prąd). - Pod koniec roku inflacja będzie mniej więcej taka jak obecnie - stwierdził Adam Glapiński.
Prezes stwierdził, że dynamika cen energii elektrycznej w Polsce jest najwyższa w całej UE - czyli że to u nas ceny prądu rosną najszybciej. Przywołał, że od lipca wróci tzw. opłata mocowa, co ma podnieść przeciętny rachunek za prąd o 8 proc., a inflację o 0,4 pkt proc. W październiku ma wygasnąć zaś mechanizm ceny maksymalnej za energię, co podniesie rachunki o przeciętnie ponad 13 proc., a inflację o kolejne 0,7 pkt proc.
Inflacja nie znajdzie się w tym roku w celu, co ma przełożenie na decyzje RPP. - Dyskusję o ewentualnych obniżkach stóp procentowych musimy odłożyć na jeszcze jakiś czas - powiedział Glapiński.
Dzisiaj cały obraz makroekonomiczny nie skłania do szybkiego dostosowania stóp procentowych. Szczególnie istotne jest to, że wydłużanie się okresu podwyższonej inflacji zwiększa ryzyko wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Może to przełożyć się na presję płacową i ostatecznie utrwalać wysoką dynamikę cen
- stwierdził.
Prezes podkreślił, że bardzo ważne jest to, że inflacja bazowa pozostaje podwyższona. To kluczowy wskaźnik dla NBP, bo wyłącza ceny, których zmiany mogą pochodzić z zewnątrz - ceny żywności i energii. To, co zostaje w inflacji bazowej, jest bardziej zależne od ruchów NBP. Ta miara inflacji ma utrzymywać się powyżej 4 proc.
Bieżące uwarunkowania przemawiają za utrzymaniem stóp procentowych NBP na niezmienionym poziomie. W ocenie Rady Polityki Pieniężnej obecny poziom stóp będzie sprzyjał obniżeniu się inflacji do celu w średnim okresie.
Adam Glapiński podkreślił jednocześnie, że nie Rada nie przesądza, jakie decyzje będzie podejmować w kolejnych kwartałach, bo okoliczności mogą się zmienić.
"Dzisiaj na konferencji prasowej prezesa NBP spokojnie, konsekwentnie, ale nadal jastrzębio. Podsumowując. Nie ma powodów do obniżek stóp a prognozowany na II połowę roku spadek inflacji został scharakteryzowany jako pozorny (efekt bazy). RPP dalej martwi się dynamiką płac, inflacją bazową, efektami drugiej rundy" - skomentowali na X wystąpienie prezesa ekonomiści Pekao SA.