Co się dzieje? "Już od jakiegoś czasu pojawiają się w mediach informacje o możliwym zerwaniu kolejnego kabla na Morzu Bałtyckim. Rząd jest informowany na bieżąco przez odpowiednie organy, które prowadzą dochodzenie w sprawie tego, co się wydarzyło" - przekazał premier Ulf Kristersson na platformie społecznościowej X. "Wszystkie zgłoszenia dotyczące możliwości uszkodzenia infrastruktury na Morzu Bałtyckim traktujemy bardzo poważnie. Jak powiedziałem wcześniej, należy je rozpatrywać w świetle obecnej poważnej sytuacji bezpieczeństwa" - dodawał.
Alarm w Szwecji: Szwedzka telewizja TV4 News poinformowała w piątek (21 lutego) rano, że u wybrzeży Gotlandii doszło do kolejnego zerwania kabla. Informacje te potwierdziła dziennikarzom Straż Przybrzeżna, która wysłała statek w miejsce, w którym najprawdopodobniej doszło do zerwania, oraz prokuratura, która wszczęła wstępne dochodzenie. Także Rebecca Landberg ze Szwedzkich Sił Zbrojnych przekazała, że wojsko "otrzymało informacje o zerwaniu kabla". Więcej szczegółów na razie nie podano. Nie jest jasne, kiedy doszło do przerwania kabla.
Kolejny taki incydent: Nie był to pierwszy przypadek uszkodzenia bałtyckich kabli w ostatnich tygodniach. Od grudnia przerwane zostały także te łączące Finlandię z Estonią i Szwecją. Pod koniec stycznia uszkodzony został kabel pomiędzy łotewską Windawą a szwedzką wyspą Gotlandia, a w połowie listopada na szwedzkich wodach terytorialnych przecięte zostały także dwa kable telekomunikacyjne. Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę na Bałtyku doszło do serii podobnych incydentów, a ataki na infrastrukturę energetyczną i komunikacyjną eksperci nazywają wojną hybrydową między Rosją a krajami zachodnimi.
Przeczytaj też tekst Patryka Strzałkowskiego: "Wzrósł import rosyjskiego LNG do Unii. Płacimy Rosji miliardy, ale jest sposób na większą niezależność".
Źródła: IAR, SwedishPM [X], TV4 News