Ukraińskie surowce na oczach świata. "Gra jest warta świeczki". W tle USA, Rosja, Chiny i UE

O ukraińskie surowce toczy się "globalna rywalizacja". Interes w tym, kto zyska do nich dostęp, mają: Chiny, Rosja, USA oraz Unia Europejska. Pytamy eksperta, dlaczego to na te ważne minerały skierowane są oczy z całego świata.
Ukraińskie surowce na oczach świata. 'Gra jest warta świeczki'. W tle USA, Rosja, Chiny i UE
REUTERS/Alina Smutko // enseccoe.org

Stany Zjednoczone mają być "bliskie porozumienia" z Ukrainą ws. wykorzystania ukraińskich surowców naturalnych. Tak przynajmniej twerdzi Donald Trump. To on forsuje układ, by wkład finansowy USA w wojnę w Ukrainie zrekompensować udzieleniem Stanom Zjednoczonym dostępu do ukraińskich złóż. - Donald Trump chce udowodnić swojemu elektoratowi, że dalsze wsparcie Ukrainy to korzystny interes. Jest zakładnikiem własnej retoryki oraz skrajnie transakcyjnego podejścia, co zmusza go do wykazania, że zaangażowanie w Ukrainie się opłaca. Przez długi czas przekonywał swoich wyborców, że wszystko można przeliczyć na pieniądze - i to również - mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego. 

Zobacz wideo Trump wybrał Putina. Co dalej z Europą? [Co to będzie odc.46]

Ukraińskie złoża mogą być szalenie wartościowe. I do tego bardzo kluczowe

Amerykański prezydent początkowo domagał się od Kijowa aż 500 miliardów dolarów w minerałach ziem rzadkich. - Ukraina może być cennym źródłem surowców krytycznych, w tym m.in. uranu, który jest kluczowy dla sektora jądrowego. Gra jest więc warta świeczki. Nie jest jednak jasne, dlaczego prezydent Trump postanowił szantażować Ukrainę układem surowcowym, który według medialnych doniesień zakładał de facto kolonizację kraju. W jego ramach przewidywano nie tylko przejęcie dostępu do surowców krytycznych, ale także kontrolę nad wydobyciem węglowodorów oraz strategiczną infrastrukturą, taką jak porty - tłumaczy nam Wojciech Jakóbik. 

Oprócz wspominanego uranu Ukraina ma między innymi złoża manganu, tytanu, grafitu i litu. Wiceministerka ochrony środowiska i zasobów naturalnych Ukrainy Swietłana Grinczuk w 2022 r. mówiła, że "około pięciu procent wszystkich światowych surowców krytycznych znajduje się w Ukrainie". ONZ podaje, że z listy 30 surowców krytycznych wskazanych przez Unię Europejską aż 21 można wydobywać w Ukrainie.

Ukraina jest w światowej czołówce rezerw grafitu, które wynoszą około 19 milionów ton. Ma 12 złóż krzemianów niklu, które zawierają kobalt, a jego rezerwy sięgają 9 ton. Szczyci się też największymi rezerwami tytanu w Europie (7 proc. światowych rezerw). Do tego rezerwy litu, który nazywa się "białym złotem" m.in. ze względu na powszechne zastosowanie w bateriach do samochodów elektrycznych, stanowią prawie jedną trzecią europejskich zasobów i 3 proc. światowych. Strona ukraińska szacuje, że wszystkie surowce w kraju są warte 26 bilionów dolarów. Choć ta kwota, o czym pisaliśmy np. tutaj, przez część ekspertów poddawana jest w wątpliwość. 

- Jeden z analityków słusznie wytknął Donaldowi Trumpowi, że mówi o metalach ziem rzadkich, których w Ukrainie wcale nie ma w dużych ilościach. W rzeczywistości Ukraina posiada surowce krytyczne - różnego rodzaju minerały niezbędne m.in. do transformacji energetycznej i rozwoju zaawansowanych technologii cyfrowych. Są one kluczowe dla nowoczesnej gospodarki i stanowią przedmiot globalnej rywalizacji, zwłaszcza między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, a szerzej między światem zachodnim a blokiem Chiny-Rosja - tłumaczy nam Wojciech Jakóbik. 

Ukraińskich surowców chcą wszyscy

Zainteresowanie tymi surowcami i ich znaczeniem chce wykorzystać Rosja. Władimir Putin zaprosił amerykańskie władze i firmy do współpracy przy wydobyciu metali ziem rzadkich na terenie Rosji i podkreślił, że Moskwa posiada więcej tych surowców niż Ukraina. Zaoferował też współpracę przy projektach związanych z metalami ziem rzadkich na terenie Ukrainy. - Rosjanie zrabowali aktywa wydobywcze na przykład ukraińskiego Naftogazu i uznają je za swoje. Zatem, jeśli Donald Trump rzeczywiście chce mieć dostęp do ukraińskich surowców krytycznych, paradoksalnie będzie musiał szukać ich głównie na terenach okupowanych przez Rosję - mówi nam analityk. Jednocześnie zauważa, że sama współpraca surowcowa między USA a Ukrainą nie jest niczym nowym.

 Donald Trump nie odkrył Ameryki i nie wyprzedza również działań Putina. Przed 2014 rokiem miały miejsce intensywne poszukiwania i wydobycie węglowodorów na wschodnich terenach Ukrainy oraz na Krymie. Inwazja rosyjska, zapoczątkowana w 2014 roku, a kontynuowana w 2022, skutecznie zablokowała jednak dostęp do tych cennych surowców

- dodaje. 

Co jednak ciekawe, według mediów konkurencyjną ofertę do amerykańskiej miał złożyć stronie ukraińskiej unijny komisarz ds. strategii przemysłowej Stephane Sejourne. W poniedziałek zapewniał, że Unia Europejska "nigdy nie będzie prosić o porozumienie, które nie będzie korzystne dla obu stron". We wtorek rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Reigner zaprzeczał, że oferta została złożona. Mówił, że "nie ma żadnej propozycji, a Unia zawarła z Ukrainą jedynie partnerstwo dotyczące surowców krytycznych w 2021 roku". 

Ukraińskie władze mają nadzieję na podpisanie z USA umowy na wydobycie surowców mineralnych, która stałaby się rękojmią amerykańskiej pomocy. Nadal problematyczne pozostają jednak jej szczegóły. Mimo zapewnień strony amerykańskiej od kilku dni nie ma "przełomu". W każdej chwili może on się jednak wydarzyć. 

- Donald Trump chce być deal-makerem. Opowiada o zakończeniu sporu o Palestynę w kilka dni, potem o tym, że zakończy wojnę na Ukrainie w kilka dni, a teraz opowiada o wszelkich miliardach dolarów, które dostaną Amerykanie w zamian za to, że utrzyma zaangażowanie w Ukrainie. Nie wiemy, jakie jest prawdziwe tło tej decyzji. Być może po tym, jak Donald Trump zapoznał się z faktami na temat wojny na Ukrainie, szuka teraz uzasadnienia dla dalszego zaangażowania USA, które jest niezbędna do tego, by powstrzymać Rosjan - wyjaśnia nam Wojciech Jakóbik.

Więcej o: