Kulisy awantury w Białym Domu. Oto, co Amerykanie radzili Zełenskiemu

Finałem wyprawy Wołodymyra Zełenskiego do USA miało być podpisanie umowy ws. ukraińskich minerałów. Skończyło się wielką awanturą w Białym Domu na oczach całego świata. Urzędnicy Donalda Trumpa odsłaniają kulisy tego, co działo się przed spotkaniem.
Donald Trump i Wołodymyr Zełenski
Fot. REUTERS/Brian Snyder

Amerykanie winią Zełenskiego: Ludzie Donalda Trumpa obwinili prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego za awanturę w Gabinecie Owalnym "i wyrazili frustrację, że naciskał on na gwarancje bezpieczeństwa, mimo że Stany Zjednoczone jasno dały do zrozumienia, że chcą negocjować je później" - pisze brytyjski "The Guardian". 

Rady amerykańskich urzędników: Przed spotkaniem amerykańscy urzędnicy mieli poinformować swoich ukraińskich odpowiedników, że Donald Trump chce podpisać teraz umowę o partnerstwie gospodarczym na szczeblu ministerialnym,  "podczas gdy jego współpracownicy pracują nad szczegółami gwarancji bezpieczeństwa". Trump postrzegał umowę dotyczącą wydobycia minerałów jako pierwszy etap właśnie szerszego partnerstwa gospodarczego.

Zobacz wideo Kłótnia Trumpa z Zełenskim! Ostra wymiana zdań w Białym Domu

Jak Trump postrzegał umowę? Jak pisze "The Guardian", amerykański prezydent miał powiedzieć swoim współpracownikom, że umowa ws. minerałów oznacza, iż Stany Zjednoczone "w istocie podejmują zobowiązanie w zakresie gwarancji bezpieczeństwa, gdyż umowa oznaczałaby, że USA mają osobisty interes w dobrobycie gospodarczym Ukrainy" oraz jej bezpieczeństwie. 

Senatorowie też instruowali Zełenskiego: "Urzędnicy byli przekonani, że wszystkie te informacje zostały przekazane Ukrainie, podobnie jak rada, jakiej senatorowie udzielili Zełenskiemu w piątek rano, aby chwalił Trumpa i nie rozwodził się nad kwestią chęci uzyskania silniejszych gwarancji bezpieczeństwa bezpośrednio przed nim" - czytamy. Zdaniem amerykańskich urzędników wszystkie rady zostały jednak zignorowane przez prezydenta Ukrainy.

Zełenski "wygłosił wykład"? Urzędnicy podkreślają, że Wołodymyr Zełenski "wyraził sceptycyzm wobec stanowiska J.D. Vance'a w sprawie zawarcia pokoju z Rosją i wygłosił wiceprezydentowi USA wykład na temat historii agresji Rosji na Ukrainę, która rozpoczęła się w 2014 r. od aneksji Krymu". Potem wszystko w Białym Domu potoczyło się już z szybkością kuli śnieżnej, co obserwował cały świat. 

Kłótnia w Białym Domu: Przypomnijmy, że podczas spotkania Donalda Trumpa, J. D. Vance'a i Wołodymyra Zełenskiego doszło do ostrej wymiany zdań. Amerykański prezydent przekonywał, że Władimir Putin chce pokoju i że można mu zaufać w kwestii zawieszenia broni. Z kolei Zełenski argumentował, że konieczne są gwarancje bezpieczeństwa. - Co to za dyplomacja, J.D.? - pytał m.in. retorycznie ukraiński prezydent, wskazując, że to Putin jest agresorem i że nie może być nagrodzony za agresję, bo wcześniej czy później odbije się to na USA.Trump i Vance zarzucali też prezydentowi Ukrainy, że jego kraj nie okazuje wdzięczności za trzymaną pomoc. Wszystko działo się w obecności dziennikarzy i w świetle kamer. Niedługo potem prezydent Ukrainy wraz z delegacją opuścił Biały Dom.

Zobacz także: Norweska firma bojkotuje Amerykanów. Więcej w tekście pt. "Cios w USA z Europy. Norweska firma ogłasza bojkot. 'Nie będzie paliwa dla Amerykanów!'"

Źródła:"The Guardian", IAR

Więcej o: