Wzmacnia to prognozy analityków dotyczące cen paliw w przyszłym tygodniu. Wszystko wskazuje na to, że ceny benzyny spadną poniżej psychologicznego progu 6 zł, a ceny diesla - poniżej 7 zł. Jak wylicza firma Reflex, w przyszłym tygodniu litr benzyny 95 oktanowej może kosztować średnio 5,96 zł, benzyny 98 oktanowej 6,51 zł, a diesla - 6,9 zł.
Najpoważniejszym zagrożeniem dla tego scenariusza było jednak zaognienie sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale w świetle deklaracji o otwarciu Cieśniny Ormuz takie ryzyko wydaje się bardzo małe. Nic dziwnego, że rynki zareagowały euforią.
W piątek (17 kwietnia) po południu Abbas Aragczi, minister spraw zagranicznych Iranu, ogłosił w serwisach społecznościowych, że Teheran całkowicie odblokowuje żeglugę dla wszystkich statków przez Cieśninę Ormuz na czas zawieszeni broni między Izraelem i Libanem. Weszło ono w życie w czwartek i ma obowiązywać przez 10 dni, czyli do końca przyszłego tygodnia.
Aragczi zaznaczył jednak, że statki muszą płynąć po trasie uzgodnionej z administracją morską i portową Iranu.
Prezydent Donald Trump podziękował Iranowi za odblokowanie Cieśniny Ormuz w swojej sieci społecznościowej Truth Social. Ale zaraz dodał, że Stany Zjednoczone utrzymają wprowadzoną w tym tygodniu blokadę portów i statków Iranu, "DOPÓKI NASZE TRANSAKCJE Z IRANEM NIE ZOSTANĄ W 100 PROC. WYKONANE" - czyli nie zostanie zawarte porozumienie pokojowe Waszyngtonu z Teheranem. Trump dodał, że powinno to nastąpić bardzo szybko, bo większość punktów porozumienia jest już wynegocjowane.
Mimo niejasności zasygnalizowanych przez szefa dyplomacji Iranu i prezydenta USA, inwestorzy z entuzjazmem zareagowali na wizję możliwego zakończenia starć zbrojnych na Bliskim Wschodzie, które zaczęły się w ostatnim dniu lutego po ataku Izraela i USA na Iran.
Po irańskiej zapowiedzi odblokowania Cieśniny Ormuz, na giełdzie w Londynie cena baryłki europejskiej ropy naftowej straciła ponad 11,6 proc. na wartości i po południu kosztowała 87,8 dol.
W tym czasie za Atlantykiem cena baryłki amerykańskiej ropy naftowej WTI straciła 12,6 proc. na wartości i kosztowała 82,7 dol.
Przez Cieśninę Ormuz przepływa około 20 proc. ropy naftowej dostarczanej światu z bogatych złóż państw nad Zatoką Perską i odblokowanie tego połączenia daje nadzieje, że świat uniknie głębokiego kryzysu energetycznego (który oznaczałby również kryzys gospodarczy).
Nic dziwnego, że spadkowi cen ropy naftowej towarzyszył mocny wzrost kursów akcji spółek giełdowych.
Po południu indeks Stoxx 600 największych europejskich spółek wzrósł aż o 1,5 proc., indeks DAX giełdy we Frankfurcie zwyżkował o ponad 2,5 proc., a indeks CAC paryskiej giełdy wzrósł o niemal 2,2 proc. Indeks WIG20 największych spółek na warszawskiej giełdzie pod koniec sesji zyskiwał 1,22 proc. Byłoby lepiej, gdyby nie spadek kursu akcji Orlenu. W ślad za spadkiem cen ropy także akcje polskiego koncernu paliwowego pod koniec sesji traciły ok. 4,6 proc. na wartości.