Inne traktowanie unijnych i zagranicznych producentów: Marek Piechocki, prezes LPP, właściciela m.in. marki Reserved, uważa, że jedną z największych bolączek UE jest przeregulowanie. Jako przykład podał na łamach WNP.pl obowiązujące w Unii przepisy, które "ściśle określają długość sznurków w kapturach". Prezes LPP dodaje, że w tym samym czasie z Azji do Polski trafiają ubrania i zabawki bez żadnych atestów, "które mogą stanowić realne zagrożenie dla zdrowia i życia użytkowników". Jego zdaniem problem można rozwiązać jedynie decyzjami politycznymi i jest na to prosta recepta w postaci właściwej kontroli towarów wjeżdżających do Unii Europejskiej.
Zjeść ciastko i mieć ciastko: Prezes LPP wyrażał troskę głównie o małych przedsiębiorców (jego spółka jest warta ponad 33 mld złotych), bo jak przekonuje, "LPP z silnym e-commerce poradzi sobie nawet z taką nieuczciwą konkurencją". Jego zdaniem to osoby prowadzące lokalne sklepy będą tracić rynek bez odpowiedniej ochrony. Jednocześnie Piechocki uważa, że obrany przez rząd kierunek deregulacyjny jest właściwy. Piechocki domaga się więc jednocześnie deregulacji i większych kontroli urzędowych.
To dlatego długość sznurków jest regulowana: Piechocki w wywiadzie dla WNP.pl skupił się jedynie na stronie biznesowej, nie poruszył kwestii korzyści, jakie mogą płynąć z regulacji dla konsumentów. Nie doprecyzował, że konkretna długość sznurków dotyczy jedynie odzieży dla dzieci i młodzieży do 14. roku życia i ma zapobiegać przypadkowemu zaplątaniu się w troczki, co może być groźne dla życia i zdrowia dzieci. Trzeba jednak podkreślić, że choć Piechocki ogółem opowiada się za deregulacją, to nie określił swojego stanowiska na temat przepisów dot. długości sznurków w bluzach. Prezes LPP nie powiedział, że ta regulacja jest zbędna, sugerował jedynie, że takie wymagania są nieuczciwe, gdy produkty sprowadzane z Azji do Europy nie są kontrolowane pod kątem spełniania unijnych norm.
Recepta prezesa LPP na kryzys: Piechocki stwierdził też, że koszty, jakie przyniosły kryzysy z ostatnich lat - pandemia i wojna - zmuszają wszystkie kraje w Europie do zrewidowania swoich strategii. "Musimy dziś wydajniej pracować, zacisnąć nieco pasa i - niestety - musimy się do tej zmiany przyzwyczaić. Dobitnie pokazał to m.in. głośny raport Mario Draghiego, który jasno wskazuje, że Europa musi się obudzić i wziąć do pracy" - stwierdził Piechocki.
Draghi chce wydawać, a nie zaciskać pasa: Słynny raport Mario Draghiego, byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego rzeczywiście mówi o tym, że Europa mu się obudzić i wydajniej pracować, Draghi wspomina nawet o deregulacjach. Jednak wbrew temu, co mówił Piechocki, wcale nie musimy "zaciskać pasa", a z raportu płyną zgoła odmienne wnioski. Draghi nie uważa, że Unia powinna oszczędzać. Bynajmniej, jego zdaniem UE musi bowiem wydawać 4,4-4,7 proc. PKB na rozwój. Nakłady na ten cel powinny wzrosnąć więc do 750-800 mld euro rocznie, jeśli Unia chce zwiększyć swoją konkurencyjność - pisał Draghi. Zaproponował nawet, by wykorzystać mechanizm wspólnego unijnego zadłużenia w celu finansowania strategicznych projektów publicznych.
Źródła: Wywiad z Piechockim dla WNP.pl, Omówienia raportu Draghiego: Next.Gazeta.pl,CEPA, Science Europe, Normy dot. wyrobów włókienniczych