Błonica w Polsce. Odbieranie 800 plus za brak szczepień? Szef GIS komentuje

Egzekwowanie kar finansowych za brak szczepień jest nieskuteczne. Padł więc pomysł, by wypłatę świadczenia 800 plus uzależnić od tego, czy dziecko zostało zaszczepione. Głos w sprawie zabrał Paweł Grzesiowski, prezes Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Paweł Grzesiowski
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

800 plus uzależnione od szczepień? Takie rozwiązanie zasugerowała m.in. dziennikarka Aleksandra Ptak-Iglewska. Domaga się, by do wniosku o 800 plus składać także oświadczenie o szczepieniu, by zapobiec chorobom dzieci. Zapytano o to prezesa GIS Pawła Grzesiowskiego. - Trudno dyskutować na ten temat, ponieważ istnieją różne rozwiązania. Muszą one jednak być zgodne z prawem - odpowiedział, nieco wymijająco. - Jeśli zaczniemy odbierać to, co ustawowo zostało zagwarantowane każdemu obywatelowi, musimy mieć zgodę społeczną, parlamentu i prezydenta. Proponowane rozwiązania powinny uwzględniać różne pomysły i sposoby działania, aby były skuteczne, a nie tylko represyjne - dodawał. 

Kary nie działają? Już teraz bowiem są kary za uchylenie się od obowiązkowych szczepień ochronnych m.in. błonicy. Za niezaszczepienie dziecka można otrzymać nawet 1500 zł kary. Prawo a praktyka to jednak w tym przypadku dwa różne światy. - Mamy skomplikowaną procedurę egzekwowania kar za unikanie szczepień przez rodziców. Jest to mechanizm typowy dla administracji państwowej, który często kończy się wieloletnimi postępowaniami sądowymi - czasem trwającymi kilkanaście lat - mówił szef GIS.

Zobacz wideo Paweł Grzesiowski: To jest nauka płynąca z pandemii - do społeczeństwa trzeba mówić, apelować o zrozumienie

Co zamiast kar? - Obecna forma jest nieskuteczna. Choć rodzice są karani za nieszczepienie dzieci, egzekwowanie kar w praktyce nie dochodzi do skutku, a po osiągnięciu przez dziecko 18. roku życia sprawa zostaje umorzona. Ten mechanizm ma niską skuteczność: jedynie 5-7 proc. rodziców zmienia zdanie pod wpływem groźby grzywny. Potrzebujemy zmiany systemu - podkreślał Paweł Grzesiowski. - Kary nie są głównym mechanizmem, który skłania ludzi do szczepień. Kluczowy jest bliski kontakt z rodzinami, które się nie szczepią. Wiele osób odmawia szczepień z powodu strachu wywołanego dezinformacją. Trzeba rozładować ten lęk, ponieważ rodzice obawiają się, że ich dzieci mogą zachorować - dodawał. 

Robi się niebezpiecznie: Dyskusja na temat szczepień wróciła, ponieważ lekarze podejrzewają drugi przypadek błonicy w Polsce. We wrocławskim szpitalu lekarze walczą o życie sześciolatka, który nie był zaszczepiony. Obecnie podejrzewa się błonice także u osoby dorosłej, która miała kontakt z zarażonym dzieckiem. W Polsce uodpornienie na błonicę w wieku 3 lat wynosi (w zależności od województwa) od 87 do 95 proc. Przebieg błonicy może być różny i zależy od szczepu bakterii, który ją wywołuje. Zdarzają się śmiertelne przypadki. Zwłaszcza w przypadku tzw. błonicy krtani, gdzie w pierwszych dniach choroby, przy skąpych objawach ogólnych, pacjent zaczyna się nagle dusić. Na krtani i strunach głosowych tworzą się bowiem naloty. W związku z wystąpieniem w Polsce przypadku błonicy Główny Inspektorat Sanitarny wszczął dochodzenie epidemiologiczne i poszukiwane są osoby, które miały kontakt z chorym dzieckiem.

Przeczytaj też: "Arktyczne powietrze w Polsce. Do kiedy? Mamy prognozę pogody do pierwszego dnia wiosny".

Źródła: konferencja prasowa Głównego Inspektora Sanitarnego, IAR, Gazeta.pl, "Rzeczpospolita"

Więcej o: