Turcja się otrzepuje: Główny indeks turecki XU100 zakończył zeszły tydzień ze stratą na poziomie 16,6 proc. Był to najgorszy tydzień od 2008 r. Lira turecka w najgorszym momencie traciła aż 11 proc. do dolara amerykańskiego, ale ostatecznie zakończyła tydzień ze spadkiem na poziomie 3,5 proc. Krajowa rada ds. rynku kapitałowego zakazała krótkiej sprzedaży na giełdzie w Stambule i złagodziła ograniczenia dotyczące wykupu akcji oraz wymogi dotyczące wskaźnika kapitału własnego. Do tego rząd wyłożył ok. 10 mld dolarów, aby ratować turecką walutę. W poniedziałek daje to delikatne efekty, ale nie udało się znacząco pobudzić rynku. Turecki indeks XU100 urósł o prawie 3 proc., choć wciąż jest najsłabszy od listopada 2024 r. Obligacje z terminem zapadalności w 2045 r. też wzrosły o 0,5 centa i osiągnęły cenę 83,59 centa za dolara. Chociaż w zeszłym tygodniu zaliczyły spadek o ponad 3 centy. Z kolei lira turecka w stosunku do dolara wciąż jest rekordowo słaba (trzeba zapłacić powyżej 38 lir za dolara).
Słabe perspektywy: Zeszłotygodniowe załamanie wynikające z politycznej awantura to coś więcej, niż tylko jednorazowy "kryzys". Ekonomiści są niemal zgodni, że z tego co się w Turcji, ten kraj będzie się bardzo długo wygrzebywał. "Obawy dotyczące praworządności będą się utrzymywać, co prawdopodobnie zaszkodzi długoterminowym przepływom zagranicznych inwestycji bezpośrednich, które i tak są już niskie" zauważył Timothy Ash, strateg rynków wschodzących w BlueBay Asset Management. - Po raz kolejny program polityczny prezydenta Erdogana wyrządził poważne szkody perspektywom gospodarczym Turcji. Podczas gdy krótkoterminowe niepewności zelżały, pojawiają się nowe ryzyka średnioterminowe i długoterminowe, zwiększając percepcję ryzyka rynkowego - dodaje Ahmet Deniz Yagbasan, analityk ds. badań w Ahlatci Menkul Degerler.
Nie ma dobrego wyjścia: Podejmowane w ostatnich miesiącach starania tureckich ekonomistów, by okiełznać inflację, w chwilę mogły zostać zaprzepaszczone. Przypomnijmy, że pozostaje ona szalenie wysoka. W lutym osiągnęła 39,05 proc. Polityczna awantura sprawia jednak (i prawdopodobnie będzie sprawiać), że inwestorzy wyprzedają turecką walutę, co z kolei podbija inflację. By ją okiełznać, turecki bank centralny może rozważyć dalszą podwyżkę stóp procentowych, które i tak są (uwaga!) na poziomie 46 proc. Podniósł je niejako, wyprzedzając to, co wydarzy się w gospodarce, już w zeszłym tygodniu. W ten sposób rządzący prawdopodobnie nie zaskarbiają sobie sympatii zwykłych Turków, którzy i tak są wściekli na to, co dzieje się w kraju. Już wcześniej w kraju rosły antyrządowe emocje m.in. z powodu wysokiej inflacji. Szef tamtejszego banku centralnego Fatih Karahan na specjalnym spotkaniu z dyrektorami banków powiedział, że wykorzysta wszystkie instrumenty "skutecznie i zdecydowanie", aby utrzymać stabilność.
Co się dzieje w Turcji? W zeszłym tygodniu turecka policja zatrzymała Ekrema Imamoglu, opozycyjnego burmistrza Stambułu. Według tamtejszych władz "w związku ze śledztwem w sprawie korupcji i powiązań z terroryzmem". To główny rywal prezydenta Recepa Erdogana. W ciągu ostatniego tygodnia został przesłuchany i uznany za winnego, a następnie osadzony w areszcie. Od dnia jego zatrzymania w środę w tureckich miastach codziennie odbywają się wielotysięczne protesty. Media podawały, że w pewnym momencie protestowało nawet 300 tys. osób. Więziony polityk został oficjalnie wystawiony na kandydata na prezydenta kraju. Dokonało tego jego ugrupowanie Republikańska Partia Ludowa (CHP).
Przeczytaj też: "Niemiecka maszyna ruszyła". Ponad 3 lata na to czekali. W kraju euforia, ale czy słusznie?
Źródła: IAR, CNBS, Reuters, Stooq.pl