Zaskakujący wpis premiera: "Polska przedsiębiorczość to nasz skarb narodowy. Najwyższy czas uwolnić ją z gąszczu absurdalnych przepisów. Im prościej, tym lepiej. To będzie rok przełomu. Pierwszy pakiet Brzoski przekazany do realizacji" - przekazał premier Donald Tusk we wpisie w mediach społecznościowych. Po czym dodał "maczety w ruch", czym prawdopodobnie chciał nawiązać do "deregulacji", jakie nadciągają. Przywołuje to skojarzenia z argentyńskim prezydentem Javierem Milei, który w trakcie kampanii wyborczej pojawiał się z piłą łańcuchową, by zasygnalizować nadciągające "cięcia wydatków". Ten rekwizyt wykorzystał ostatnio także Elon Musk. Słowa Donalda Tuska o "maczetach" wywołały jednak poruszenie.
Oburzenie: "Maczety w ruch? To konto premiera czy szefa bojówki Wisły Kraków?" - pytał dziennikarz Szymon Jadczak. "Słuchałam konferencji, gdzie zasugerował Pan, że za złe rozliczenia należałoby zamykać księgowych i już byłam w szoku. Ale teraz widzę, że areszty to mało i będą maczety. Coraz bardziej nieodpowiedzialne te Pańskie wpisy" - pisała Dorota Spyrka z partii Razem. To sformułowanie podłapała także prawicowa opozycja. "W Pana wpisie dużo o przepisach duszących gospodarkę, a ktoś słusznie mógłby te maczety odnieść do kwestii bezpieczeństwa. To będą częste nagłówki w mediach, gdy wejdzie w życie pakt migracyjny, którego Pan tak bronił" - odpowiedział Piotr Müller z Prawa i Sprawiedliwości. "Chyba słownik zmienił meczety na maczety" - dodał Mariusz Błaszczak, polityk z tej samej partii. "Sformułowanie 'maczety w ruch' zacznie żyć własnym życiem, i to nie w kontekście cięcia przepisów, tylko np. wzrostu przestępczości albo dalszego wdrażania doktryny demokracji walczącej" - dołączył się Marek Wróbel z Fundacji Republikańskiej.
Deregulacje postępują: Ważniejsza od "maczet" we wpisie Donalda Tuska była jednak informacja o przekazaniu pomysłów deregulacyjnych do realizacji. Wcześniej premier ogłosił, że jedna z propozycji deregulacyjnych będzie domniemania niewinności podatnika. Mówił też o przygotowywanym pakiecie cyfryzacyjnym, który uprości usługi, umożliwi powszechne korzystanie z podpisu elektronicznego i wprowadzi cyfrową legitymację firm oraz zapowiedział wprowadzenie zasady milczącego załatwienia sprawy. Ma polegać na tym, że jeśli urząd nie odpowie w wyznaczonym terminie, wniosek obywatela będzie uznany za rozpatrzony pozytywnie. Ma już być ponad 100 dopracowanych propozycji o charakterze społecznym. Część z nich może zacząć obowiązywać już od maja.
Przeczytaj też: "'Niemiecka maszyna ruszyła'. Ponad 3 lata na to czekali. W kraju euforia, ale czy słusznie?".
Źródła: Donald Tusk [X], Szymon Jadczak [X], Michał Dworczyk [X], Piotr Müller [X], Marek Wróbel [X], Dorota Spryka [X], IAR