Strach przed dentystą. Tym razem jednak chodzi o ceny. Podwyżki nieuniknione

Wzrastają ceny za usługi stomatologiczne, ale to dopiero początek. Trend wzrostowy dotyczy szczególnie najpopularniejszych zabiegów.
Dentysta
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Wyborcza.pl

Wzrastają ceny usług stomatologicznych: Zgodnie z danymi GUS w lutym 2025 roku odnotowano 9 proc. wzrost usług stomatologicznych (w porównaniu z lutym ub.r.). Zdaniem specjalistów to dopiero początek i jeszcze w tym półroczu wzrost cen może być dwucyfrowy. GUS bierze pod uwagę zarówno zmiany cen w przychodniach prywatnych, jak i publicznych. Podrożeć mają nawet pasty, czy płyny do płukania.

Popularne zabiegi zdrożeją najmocniej: Największy wzrost cen dotyczy popularnych zabiegów takich jak ekstrakcja zęba ze znieczuleniem, plombowanie, usuwanie kamienia nazębnego czy zakładanie porcelanowej korony. Powodem jest nie tylko inflacja. Wpływ ma wzrost cen materiałów, energii czy utylizacji odpadów medycznych. To ogólny trend w branży zdrowotnej, choć bardziej niż w przypadku stomatologii wzrosły jedynie ceny usług szpitalnych.

Zobacz wideo Zęby to nasza wizytówka? 800 tysięcy Polaków nie ma nawet szczoteczki do zębów

Dentysta z konieczności: W Polsce wciąż wizyta u dentysty wynika raczej z konieczności niż profilaktyki. Powody są liczne, ale z pewnością koszty zniechęcają wiele osób. Tymczasem nieleczone zęby mogą prowadzić do wielu poważnych chorób, nawet nowotworu. Obecny rok nie jest jednak wyjątkowy, podobne podwyżki notowano na początku 2024 roku. Przy czym ogólny wzrost cen komponentów w ub.r. był dwucyfrowy. - Widać więc, że jest różnica pomiędzy wzrostem cen usług stomatologów a rosnącymi kosztami komponentów. Wynika z niej to, że dentyści wstrzymują się z kompensowaniem ponoszonych wydatków. I gdyby nie to, w gabinetach byłoby jeszcze drożej niż obecnie - wyjaśnia dr Piotr Przybylski, specjalista z kliniki Implant Medical w Gnieźnie.

Czytaj też: NFZ "zapłaci" za wizytę u dentysty. Ponad 1000 zł za osobę. Zmiany od 2025 r.

Źródła: INFOR, Fakt

Więcej o: